Biorytmika na cenzurowanym

Życzenia Aforyzmy Kontakty Horoskopy Imiona Święta Kartki Deformator Biorytmy
Prezenty Dowcipy Sennik Rozrywka Forum Mapa Polski Teksty Piosenek Kuchnia Śmieszne

Sposoby na stres Psychozabawy Magia Numerologia Wróżby Pasjanse Biorytmika
Biorytmika na cenzurowanym Co warto wiedzieć o biorytmach Wyże i niże O naturze dni kryzysowych Charakterystyka biorytmów Oblicz swoje biorytmy
  Powinowactwo biorytmiczne Biogram Tabele liczb pomocniczych Chcecie to wierzcie  
Przeszukaj Listonosza

Google Web listonosz.net
 



BIORYTMIKA NA CENZUROWANYM

Biorytmika nie zdobyła sobie jeszcze w Polsce miana ani rangi dyscypliny naukowej, choć ? jak pisze prof. Tadeusz Dzierżykray-Rogalski ? jej istnienie nie może być poddawane w wątpliwość. W świecie natomiast powstała już spora literatura przedmiotu, obejmująca artykuły i rozprawy, poradniki praktycznego wykorzystania rytmów biologicznych w życiu człowieka, a nawet kilka prac doktorskich. W niniejszej książce pragnę przybliżyć polskiemu czytelnikowi wiedzę o znaczeniu biologicznych rytmów sprawności organizmu ludzkiego w życiu codziennym. Oczywiście nie byłem w stanie wyczerpująco omówić wszystkich wiążących się z tematem zagadnień, tym bardziej że wiele problemów nie doczekało się jeszcze naukowej weryfikacji. Niemało z tego, o czym piszę, może się wydać Czytelnikowi mocno kontrowersyjne. Nie piszę jednak rozprawy naukowej; jestem jak wiik morski, który nikogo nie pragnie uczyć sztuki nawigacji, chce tylko przekazać innym swoją wiedzę o morzu. Kto chce, niech wierzy. Ja mogę Czytelnikowi dać stówo, że jeśli zastosuje moje rady w praktyce ? na pewno na tym nie straci. Wszystko, o czym tu piszę, ma tyiko jeden ce!: służyć zdrowiu, rozumianemu jako doskonałe samopoczucie fizyczne, psychiczne i społeczne. Sądzę, że łatwiej to osiągnąć syn,chronizujqc swoje postępowanie z rytmami biologicznymi narzuconymi nam przez naturę. Aktywnością ludzkiego organizmu sterują przypływy i odpływy wrodzonej energii życiowej. Mądrze więc czyni ten, kto podejmuje się wykonania rzeczy trudnych w dniach, w których jego organizm jest do tego predyspono vany, unika natomiast nadmiernego wysiłku w czasie kryzysu formy; w dnioch zerowych, w dniach krytycznych, w ujemnych fazach kilku rytmów biologicznych. Są bowiem ? jak to świetnie ujął prof. Jan Szczepański ? ?postacie zmęczenia zjawiające się nagle, w które człowiek działający wpada jak w dziurę w drodze. (...) Nagle przychodzi moment załamania i jakby stoczenia się w dół. To jest zmęczenie w czystej postaci. Zmęczenie z istoty ludzkie. Załamuję się nagle wtedy, gdy zawodzi coś, co jest poza kontrolą. Albo ten obserwator stojący z boku i kontrolujący przebieg pracy, albo jedna ze sprężyn nakręcanych bez udziału mojej świadomości, albo intuicja czy też inny radar wystawiony poza świadomością rejestruje coś, czego jeszcze nie chwytam, i wyłącza automatycznie napięcie, światło gaśnie nagłe i jak zwykle pierwszą reakcją jest niepokój, jeżeli nie panika. Co wtedy robić? Pozwolić działać tym siłom i słuchać ich. Jeżeli działają poza mną, proszę bardzo, niech robią swoje. Odczekać. Może nastąpiła awaria, o której nie wiem. Może grozi poważniejsze załamanie. Może kontroler mojego komputerka zobaczył zapalające się czerwone światło i wyłączył. Wyłączmy więc całą maszynę, by jej nie narazić na zniszczenie. Takie zmęczenie jest przejawem mądrości tkwiącej we mfle, ale działającej poza moją świadomością." Na podstawie badań prowadzonych w wielu krajach stwierdzono, że na dni kryzysowe przypada 90 procent wszelkich wypadków, spośród których 70?80 procent jest rezultatem własnych, popełnionych przez jednostkę błędów. W dniach tych ulegamy także wypadkom subiektywnie niezawinionym. Badania takie były prowadzone również w Polsce w latach 70. Wyniki uzyskane przez resort górnictwa potwierdziły w pełni wspomnianą prawidłowość. Czy to wyłącznie przypadek, że właśnie w dniach kryzysowych, w dniach niewyczuwalnego na ogół biologicznego osłabienia organizmu, niedysponowani kierowcy doprowadzili do wstrząsającej katastrofy autobusowej w Wii-czym Jarze k/Żywca w roku 1978? Albo to, że w roku 1980 na Okęciu zginęli tragicznie wytrawni piloci, a wraz z nimi pasażerowie i załoga? Pod koniec tego samego roku rozegrała się pozornie niezrozumiała tragedia na stokach Pilska ? ponieśli tam śmierć zdrowi, świetnie wytreno-wani chłopcy w okolicznościach, które nie zapowiadały takiej katastrofy. Sięgnijmy do przykładów starszych, takich jak śmierć Mieczysława Karłowicza w Tatrach, jak klęska Napoleona pod Lipskiem, jak śmierć Puszkina w pojedynku, schwytanie i rozstrzelanie Mussoliniego przez partyzantów, katastrofa lotnicza pod Cierlickiem, w której zginęli triumfatorzy Challenge'u z roku 1932 i wiele, wiele innych. Oczywiście na każde zdarzenie składa się takie mnóstwo przyczyn i okoliczności, że nie można dokładnie ustalić jak wielki procentowo jest tu wpływ biorytmiki. Z cała pewnością można jednak powiedzieć, że w tego rodzaju nieszczęśliwych przypadkach niemal z reguły jedną z towarzyszących im okoliczności jest dzień kryzysowy ofiary wypadku lub osoby bezpośrednio ją nadzorującej np. w procesie produkcji. Są ludzie, którzy intuicyjnie wyczuwają u siebie wysoką formę lub dla odmiany jej spadek. Ale dopiero umiejętność przewidywania takich stanów na długo przed ich wystąpieniem może mieć znaczenie praktyczne. ?Zdolność przewidywania uniepotrzebnia męczeństwo" ? powiedział Norwid. Okazuje się, na podstawie setek tysięcy prób testowych, że zarówno dni wysokiej sprawności organizmu jak i okresy kryzysowe można wyznaczyć z góry ? na całe życie. Dobrze wiedzieć kiedy bez niepotrzebnego ryzyka można się poddać operacji czy choćby wyrwaniu zęba; kiedy praca twórcza przyniesie najlepszy rezultat; jak rozplanować trening sportowy; w których dniach zachować szczególną ostrożność, żeby uniknąć wypadku; kiedy się ugryźć w język (nawet jeśli to my mamy rację!) żeby nie zepsuć sobie stosunków z ludźmi. Generalna zasada postępowania brzmi: w dniach kryzysowych lepiej po prostu spasować, jeśli to oczywiście możliwe. Dać sobie spokój z podejmowaniem ważnych decyzji, a nawet... z prowadzeniem samochodu, zwłaszcza w czasie kiepskiej pogody, nocą, na długiej trasie itp. Gdybyśmy mogli i umieli tak planować swoje zadęcia, żeby najtrudniejsze przypadały akurat na dni wysokiej sprawności organizmu ? mielibyśmy największe szansę na zadowolenie i sukces. Powstałoby przy tym korzystne sprzężenie zwrotne: zadowolenie z pracy dopinguje przecież do sięgania po kolejny sukces, a zarazem dając świadomość tkwiących w nas możliwości, umacnia wiarę w samych siebie. Napisałem ?gdybyśmy mogli i umieli", bo najczęściej nie od nas zależy coś takiego jak przełożenie trudnych zadań na dni biorytmicznie korzystne. Jest na to rada. Trzeba się przygotować do czekającego nas stresu; dłużej spać, stosować ćwiczenia relaksowo-koncentrujące, starannie opracowywać stojące przed nami zadania od strony teoretycznej. A jeśli się da ? zapewnić sobie pomoc życzliwej i zdolnej osoby, która ? uwaga! ? znajduje się właśnie w swoich biorytmicznych wyżach. Na ogół nie zalecam ?faszerowania się" środkami uspokajającymi, ale W biorytmicznym ?dołku" niewielka ich dawka jest dopuszczalna. To, o czym teraz powiem, ma znaczenie w każdej fazie biorytmu, ale w ujemnej nabiera szczególnej wagi. Rzecz w tvm. aby miejsce pracy, a przynajmniej łóżko (unikajmy łóżek metalowych) znajdowało się w miejscu wolnym od promieniowania podziemnych cieków wód (popularnych żył wodnych). Przebywanie w tych strefach ? jak dowodzi prof. Wilhelm Rotkiewicz ? wyłonuje bóle głowy, ogólne osłabienie, zaburzenia regulacji cieplnej organizmu, a co gorsza, sprzyja rozwojowi różnych chorób. "Ą właśnie w fazach biorytmicznie ujemnych jesteśmy bar-dziej niż kiedykolwiek narażeni na skutki tego negatywnego promieniowania. Sporo wielkich przedsiębiorstw Europy, Ameryki i Japonii od dawna już stosuje w praktyce wnioski płynące z wiedzy o biorytmach. Na przykład Nippon Express Company (firma Orni Railway Comp.) ? duży japoński koncern komunikacyjny ? wprowadził stałe porady lekarskie dla swoich pracowników-kierowców oraz karty ich indywidualnej sprawności na podstawie nauki o biorytmach. Rezultaty mówią same za siebie. Według oceny Senzaburo Oka, kierownika bezpieczeństwa ruchu wymienionej firmy, liczba wypadków w roku 1969 (pierwszym roku po wprowadzeniu tych metod) zmniejszyła się o ponad jedna trzecia w porównaniu z rokiem 1968. Wszystkie żywe organizmy, a więc i ludzie, podlegają bardzo wielu różnym rytmom biologicznym. Badając je odkryto m.in. ich wpływ na wydajność pracy. Okazało się na przykład, że nasza wydolność jest najwyższa we wtorek i w środę, najniższa zaś w sobotę, niedzielę i poniedziałek. Istnieje również cykl sprawności dobowej. Tu okresy największej sprawności przypadają na godz. 8?12 i od 16?20. Najgłębsze natomiast osłabienie procesów życiowych występuje między 2 i 5 nad ranem. Drugi ? choć mniej juz wyraźny kryzys - obserwuje się między godzinami 14 i 15. ?Dokładne poznanie rytmiki wydolności organizmu mogłoby mieć wielki wpływ na rozłożenie godzin pracy w zakładach produkcyjnych, urzędach, szkołach. Stwierdzono, że w godzinach mniejszej sprawności ustroju, a zwłaszcza sprawności psychicznej, zwiększa się liczba wypadków przy pracy. Zrozumiała też staje się mała popularność pracy nocnej" ? pisze prof. Dzierżykray-Rogalski w książce ?Rytmy i antyrytmy biologiczne". A profesor Szczepański Wyznaje: "..Mam duże kłopoty "z odczytaniem mojego czasu biologicznego, gdyż jest to zarazem rytm zmęczenia i wypoczynku, rytm snu i czuwania, rytm młodości i dojrzałości oraz rytm całego życia, w którym wskazówki wchodzą na część tarczy zegarowe] oznaczone] napisem "<< starość>>." Rozważania zawarte w niniejszej książce ograniczam do omówienia trzech zasadniczych biorytmów sprawności organizmu ludzkiego (fizycznego, psychicznego i intelektualnego), których znajomość może mieć największe znaczenie praktyczne. Skąd się wzięły te biorytmy? Na to pytanie nauka nie znalazła jeszcze pewnej odpowiedzi. Istnieją natomiast różne hipotezy, wśród nich nawet hipoteza kosmiczna. ?Rozwój ewolucyjny człowieka i wszystkich organizmów żywych odbywał się przez wiele tysięcy lat, między innymi pod wpływem sił kosmicznych. W konsekwencji większość procesów fizjologicznych jest nadal sprzężona z tymi wpływami. Sądzimy dziś, że główne okresy aktywności biologicznej wywodzą się z rocznego obrotu Ziemi wokół Słońca, z miesięcznego obrotu Księżyca dookoła Ziemi oraz dobowego obrotu Ziemi wokół własnej osi" ? pisał prof. S. Jóźkiewicz ze Śląskiej Akademii Medycznej. Krzysztof Boruń, powołując się no badania Amerykanina F. Browna pisze, ze Stwierdzono zależność między aktywnością metaboliczną różnych organizmów roślinnych i zwierzęcych, a intensywnością pierwotnego promieniowania kosmicznego. Innymi słowy skłania się ku tezie, ze promieniowanie kosmiczne wpływa bezpośrednio na procesy metaboliczne zachodzące w komórkach, choć: ,,czynniki synchronizujące, a zatem wywołujące określona reakcje organizmu, nie zawsze (...) muszą działać klasycznymi drogami zmysłowymi. Nie brak faktów wskazujących, że mogą to być również takie bodźce, których receptory nie zostały dotąd odkryte i być może nigdy nie zostaną odnalezione," Jak się rzekło nie jest to jedyna hipoteza dotyczące genezy biorytmów. ! choć żadna, jak dotąd, nio wyjaśnia problemu w sposób ostateczny i zadowalający ? nauko potwierdza samo istnienie biorytmów. Naukowiec bowiem nie może przejść do porządku dziennego nad faktami i zjawiskami, nawet jeśli nie jest w sianie zrozumieć ich i wyjaśnić do końca. W Polsce biorytmika ma tyluż przeciwników, co i zwolenników. W tym tkwi główna przyczyna, dia której brak jest popularnych opracowań tematu na naszych pólkach księgarskich. Wyjaśnienie to należy się Czytelnikowi gwoli prostej rzetelności. Książka niniejsza jest plonem mojej kilkunastoletnie! pracy, polegającej m.in. na żmudnym zbieraniu materiału faktograficznego. To, że udało mi się ją napisać, zawdzięczam cierpliwości i pracy wielu badaczy. Latami gromadzili oni wiedzę, z której owoców korzystam. Poglądy, które pragnąłem szczególnie Czytelnikowi przybliżyć, cytuję w całości. W książce wykorzystałem również wszelkie uwagi zgłaszane przez słuchaczy licznych moich prelekcji, wychodząc z założenia, że najważniejsza jest praktyka, ze stanowi ona nie tylko źródło ludzkiej wiedzy, lecz i kryterium prawdziwości naszych myśli o świecie. Czytelnikowi, który* zechce dokładnie przyswoić sobie treść książki, radzę ją czytać powoli, nie więcej niż kilkanaście stron na raz. Koniecznie jednak radzę ją przeczytać w całości.