Wpisy oznaczone ‘biorytmika’

Biorytmika

lip
11

Biorytmika

Biorytmika nie zdobyła sobie jeszcze w Polsce miana ani rangi dyscypliny naukowej, choć ? jak pisze prof. Tadeusz Dzierżykray-Rogalski ? jej istnienie nie może być poddawane w wątpliwość. W świecie natomiast powstała już spora literatura przedmiotu, obejmująca artykuły i rozprawy, poradniki praktycznego wykorzystania rytmów biologicznych w życiu człowieka, a nawet kilka prac doktorskich. W niniejszej książce pragnę przybliżyć polskiemu czytelnikowi wiedzę o znaczeniu biologicznych rytmów sprawności organizmu ludzkiego w życiu codziennym. Oczywiście nie byłem w stanie wyczerpująco omówić wszystkich wiążących się z tematem zagadnień, tym bardziej że wiele problemów nie doczekało się jeszcze naukowej weryfikacji. Niemało z tego, o czym piszę, może się wydać Czytelnikowi mocno kontrowersyjne. Nie piszę jednak rozprawy naukowej; jestem jak wiik morski, który nikogo nie pragnie uczyć sztuki nawigacji, chce tylko przekazać innym swoją wiedzę o morzu. Kto chce, niech wierzy. Ja mogę Czytelnikowi dać stówo, że jeśli zastosuje moje rady w praktyce ? na pewno na tym nie straci. Wszystko, o czym tu piszę, ma tyiko jeden ce!: służyć zdrowiu, rozumianemu jako doskonałe samopoczucie fizyczne, psychiczne i społeczne. Sądzę, że łatwiej to osiągnąć syn,chronizujqc swoje postępowanie z rytmami biologicznymi narzuconymi nam przez naturę. Aktywnością ludzkiego organizmu sterują przypływy i odpływy wrodzonej energii życiowej. Mądrze więc czyni ten, kto podejmuje się wykonania rzeczy trudnych w dniach, w których jego organizm jest do tego predyspono vany, unika natomiast nadmiernego wysiłku w czasie kryzysu formy; w dnioch zerowych, w dniach krytycznych, w ujemnych fazach kilku rytmów biologicznych. Są bowiem ? jak to świetnie ujął prof. Jan Szczepański….

Pasjanse

lip
11

Pasjanse

O pochodzeniu kart i historii gier w karty wiadomo niewiele, toteż wysnuwane są rozmaite teorie. Jedna z nich umieszcza ojczyznę kart w Korei. Miały one wywodzić się od strzałek stosowanych do wróżenia. Strzałki ustawiano pośrodku magicznego kręgu i puszczano luzem z ręki, aby z ich ułożenia na ziemi wyczytać losy szczepu. Treść wróżby zależała od tego, na którą stronę świata wskazywała większość leżących strzałek. Kiedy wróżenie z położenia strzałek zastąpiono wróżeniem z układu kart, cztery strony świata zmieniły się w cztery kolory kart. Koreańskie karty zachowały na odwrocie rysunek opierzonego końca strzały. Do oznaczania kart używano ośmiu symboli, wśród których były: ryba, wrona, antylopa, bażant, gwiazda, królik i koń. Każdy symbol występował na dziesięciu kartach. Wedle drugiej, dość prawdopodobnej teorii, karty powstały w    Chinach. Pierwsza pisemna wzmianka podaje, że karty wymyślono w 1120 r. dla rozrywki konkubin chińskiego cesarza Hui Tsunga. Należy jednak przypuszczać, że pochodzą one z wcześniejszego okresu, ponieważ — jak wiadomo – Chińczycy grali także papierowymi banknotami „sung”, które powstały w czasach dynastii Tang, w latach 618-907. Karty wywodzące się od chińskich banknotów nazywały się Kwan P’ai i miały trzy kolory: monety, sznury monet i miriady sznurów monet. Każdy kolor liczył 9 kart, a zatem ogólna liczba kart wynosiła 27, przy czym w skład kompletu wchodziły jeszcze trzy dodatkowe karty: biały i czerwony kwiat oraz banknot o nominale 1000. Były to trzy karty spełniające w przybliżeniu taką samą funkcję jak dzisiejsze dżokery. Trzecia, najbardziej wiarygodna teoria wskazuje na Indie jako miejsce narodzin kart. Przodkiem kart miała być gra o nazwie „szaturanga”, która przedstawia walkę czterech armii – czerwonej, żółtej, zielonej i czarnej. Ten układ barw kojarzy się z czterema kolorami europejskiej talii kart. Do gry „szaturanga” używano kościanych kamieni symbolizujących czterech piechurów, wóz, słonia i radżę (króla), dlatego wielu historyków wskazuje na związek piechurów z czterema kartami liczbowymi: siódemką, ósemką, dziewiątką i dziesiątką. Wóz, słoń i radża mają rzekomo nawiązywać do figur karcianych. Pierwsza informacja o kartach w Indiach pochodzi dopiero z 1527 r., kiedy w zabytkach piśmiennictwa z czasów założyciela dynastii Wielkiego Mogoła – Babura pojawia się wzmianka o podarunku, jakim była talia kart. Pierwsza wiadomość o kartach w Europie pochodzi z 1377 r. Jej autorem był mnich Johannes z klasztoru w Brefeld koło Bazylei. Jego zapiski zawierają wiele cennych informacji. Talia liczyła 52 karty. Oprócz dziesięciu kart ponumerowanych od asa do dziesiątki, każdy kolor miał trzy figury – króla i dwu marszałków. Niekiedy grywano nawet z królowymi i z czterema towarzyszami tych dam; wtedy towarzystwo dworskie było w komplecie, a cała talia liczyła 60 kart. W księdze handlowej księcia Brabancji z 1379 r. znajduje się wzmianka o zakupie kart. W 1381 r. marsylski notariusz sporządził dokument, w którym syn miejscowego kupca Jean Jacques zobowiązuje się nie grać w karty przed odjazdem do Aleksandrii, ani podczas żeglugi. W 1392 r. w księdze handlowej odnotowano fakt, że malarz Jacquemin Gringoneur otrzymał sowite wynagrodzenie za 3 talie kart sporządzonych dla francuskiego króla Karola VI. Niektóre kraje europejskie wiodą spór o to, który z nich uznać można za europejską ojczyznę kart. Zapoczątkowali ten spór Włosi, powołując się na kronikarza Nicollo della Taccia, autora tzw. Cronache di Yiterbo, który podaje, że w 1379 r. Saracenowie wprowadzili grę w karty w mieście Viterbo. Hiszpanie powoływali się na Maurów, żyjących od wieków na Półwyspie Pirenejskim, którzy mieli sprowadzić karty na kontynent europejski z Azji. Jednakże pierwsza pisemna wzmianka o grze w karty w Hiszpanii pochodzi dopiero z 1479 r., a jest to zakaz gry w karty wydany przez królową Izabelę i króla Ferdynanda. W Polsce pierwsza wiadomość o kartach do gry pochodzi z początku XVI wieku. Nie ulega wątpliwości, że jałowe są spory o ewentualne pierwszeństwo tego czy innego kraju we wprowadzeniu kart do Europy, ponieważ wszystkie duże państwa europejskie w większym czy mniejszym stopniu przyczyniły się do rozwoju gry w karty. Hiszpanie rozpowszechnili karty poza kontynent europejski. Niemcy, kolebka druku książkowego, zapoczątkowały masową produkcję kart i przyczyniły się do wprowadzenia nowych symboli karcianych: zamiast włoskich czy hiszpańskich mieczy, kijów, kielichów i monet, symbolami kolorów stały się dzwonki, żołędzie, liście i serca. We Francji narodziła się gra zwana pikietą i dzisiejsze symbole karciane; pik, karo, kier i trefl. Oczywiście wraz z odkryciem kart nastąpił także rozwój gier karcianych. Początkowo były to gry hazardowe. Historyczne źródła pełne są opisów tragedii, których przyczyną stały się karty. Praktycznie dopiero w wieku siedemnastym wprowadzono gry karciane wymagające umiejętności kombinowania i logicznego myślenia. Należały do nich takie gry jak 1′hombre, wist, mariasz, tarok, pikieta, a także pasjanse. W wieku XVIII gry takie stały się jeszcze bardziej popularne, zaś ich rozwój trwa do dziś. Gry hazardowe schodziły stopniowo ze sceny, ustępując miejsca grom karcianym, w których intelekt i pomysłowość były na pierwszym miejscu. W czasach współczesnych hazardowe gry w karty uprawiane są głównie w kasynach, a „gry towarzyskie” (jak nazywamy wszelkiego rodzaju gry nie hazardowe) – w domach i klubach sportowych. Nikt dziś nie rzuca klątwy na karty i graczy. Gry karciane, zarówno te dawne, jak i współczesne, są znakomitą rozrywką rozwijającą te umiejętności, których wymaga życie w dzisiejszych czasach

Słownik terminów pasjansowych

Ciąg kart – szereg kart ułożonych kolejno według starszeństwa. Podczas rozgrywki za ciąg uważamy krótszą część sekwensu ułożonego z kart kolejnej wartości lub inaczej ustalonej kolejności (karta dwukrotnie wyższa, co druga karta itp.).

Ciąg rosnący – krótki układ kart (trzy lub więcej) jednego koloru

w kolejności rosnącej.

Ciąg malejący - krótki układ kart(trzy lub więcej) w kolejności malejącej.

Czwórka - cztery karty w kolejnym ciągu (J-Q-K-A, A-2-3-4 itd.) lub tej samej wartości (J©-J¨-Jª-J§, 5©-5¨-5ª-5§ itd.).

Dokładać do koloru - wyrażenie karciane używane głównie przy popularnych grach w karty, kiedy obowiązkiem gracza jest dorzucanie do koloru lub przebijanie karty koloru wyjścia. W pasjansach oznacza przestrzeganie koloru na karcie bazowej lub na karcie pomocniczej.

Drugi talon - lub nowy talon. Karty odłożone przy układaniu pasjansa przy przeglądaniu pierwszego talonu i ponownie włączone do gry, do ponownego przeglądania.

Karty bazowe - lub baza. Główne karty na stole, na których zbieramy karty zgodnie z celem gry, tworząc najczęściej pełne sekwensy rosnące lub malejące.

Karty pasjansowe – specjalny rodzaj kart przeznaczony do stawiania pasjansów. Są takie same jak karty tradycyjne, ale mają mniejsze rozmiary, z zasady 44 x 67 mm, dzięki czemu zajmują mniej miejsca na stole.

Karty pomocnicze – karty rozłożone na stole według podanego rysunku, służące do układania krótkich ciągów malejących lub rosnących, przekładanych z kolei na karty bazowe. Bez kart bazowych i pomocniczych stawianie pasjansów byłoby niemożliwe.

Karty wolne - lub karty do manipulowania – są to karty odkryte, nie zasłonięte przez inne. Mogą znajdować się na kartach pomocniczych, bazowych i na wierzchu stosu.

Kolory alternatywne - są to kolory kart – czerwone i czarne – układane na
przemian.

Kolor karciany – lub tylko kolor. Oznaczenie symboli karcianych: ©-kier,
¨-karo, ª-pik, §-trefl. Kiery i kara są koloru czerwonego, piki i trefle czarnego.

Kolumna – pionowy rząd kart w układzie.

Odkryta karta – karta leżąca obrazkiem do góry.

Odwracanie kart – lub też odwracanie lub przeglądanie talonu. Systematyczne zdejmowanie pojedynczych kart z wierzchu talonu i szukanie dla nich miejsca w układzie.

Ogólne zasady stawiania pasjansów – obok reguł układania poszczególnych pasjansów, we wszystkich rodzajach pasjansów obowiązują następujące zasady:

- zakaz manipulowania kartami leżącymi na stole w niedokończonym układzie,

- zakaz dodatkowego manipulowania kartami ułożonymi już na właściwym miejscu,

- zakaz manipulowania kartami zakrytymi (częściowo lub całkowicie), na których leżą już inne karty lub znajdującymi się wewnątrz talonu,

- wolnymi do manipulacji są zawsze odkryte wierzchnie karty w rzędach pomocniczych, w rzędzie bazowym lub na wierzchu stosu.

Pakiet kart - kilka lub kilkanaście kart leżących jedna na drugiej.

Przekładanie – rozdzielenie potasowanej talii kart na dwie części tak, że wierzchnia część kart znajdzie się pod spodem pozostałej części. Jest to stary zwyczaj karciany stosowany w popularnych grach w karty, mający zabezpieczyć przed nieuczciwą grą. Przy układaniu pasjansów przekładanie kart należy do rytuału.

Pusta kolumna – (wolna) – powstaje w układzie po całkowitym wyczerpaniu lub przemieszczeniu kolumny kart.

Rozgrywka - sposób układania pasjansa.

Sekwens – ciąg kart układanych w pewnej kolejności. Rozróżniamy

sekwens:

• pełny – ciąg kart w jednym kolorze układanych po kolei (A, 2,3,4, 5,6,7,8,9,10,J, Q. K)

• skokowy – co druga karta (A – Q – 10 – 8), co podwójna wartość oczek (2-4-8-3), (8+8= 16-13 =3)

• prosty – składający się z dowolnych kolorów

• mieszany – składający się z kolorów układanych na przemian

• rosnący – pełny ciąg 13 kart w jednym kolorze układany w kolejności od 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, J, Q, K, A, lub rozpoczynający się od karty innej wartości i kończący się kartą wartości o stopień mniejszą (na przykład: 6, 7, 8, 9, 10, J, Q, K, A, 2,3, 4, 5)

• malejący – pełny ciąg 13 kart w jednym kolorze w odwrotnej kolejności (A, K, Q, J, 10, 9, 8, 7,6,5,4,3,2) lub rozpoczynający się od innej karty (5, 4, 3, 2, A, K, Q, J, 10, 9, 8, 7, 6).

Stos - karty odkładane z talonu, których w danym momencie nie możemy

włączyć do gry.

Symbole karciane – kolorowe znaki umowne: © – kier, ¨- karo, ª- pik, §- trefl.

Talia kart - jest to komplet kart do gry. Pełna talia zawiera 52 karty, pełna talia z dżokerami – 54, dwie pełne talie – 104, dwie pełne talie z dżokerami – 108.

Talon – (pierwszy talon). Reszta kart pozostałych po wyłożeniu części kart na stół według podanego schematu. Praktycznie podczas rozgrywki nie zostawia się go na stole, ale bierze do ręki, aby przyspieszyć przeglądanie kart.

Tasowanie kart — wykonuje się je po to, aby wymieszać sekwensy wytworzone w poprzedniej rozgrywce. Na układanie nowego pasjansa nie powinien mieć wpływu korzystny układ krótszych lub dłuższych sekwensów z gry poprzedniej.

Trójka - trzy karty ułożone po kolei – rosnąco lub malejąco.

Układ – ułożenie kart na stole w kształcie jakiejś figury, od której pochodzi

często nazwa pasjansa. Może to być układ wyjściowy do gry, lub

końcowy po osiągnięciu celu gry.

Wartość karty – lub wysokość. Wartość karty oznaczona cyfrą (2-10) lub

literą (J, Q, K, A).

Wartość liczbowa – w grach typu pasjansów wszystkie karty mają swą

wartość liczbową. Najczęściej tak, że A= l, karty od 2 do 10 mają swoją wartość nominalną, J = 11, Q = 12, K = 13 oczek.

Wolne miejsce - zwolnione (puste) miejsce w rzędzie lub kolumnie kart.

Wolny rząd - jest to rząd w układzie karcianym, z którego wyczerpano

wszystkie karty.

Zakryta karta - karta leząca „koszulką” do góry.

Znaki karciane – symbole karciane.

Więcej o liczbach

lip
11

Więcej o liczbach

Liczba 1 —jest zawsze początkiem, rozwojem. Odnosi się do osób, które śmiało i twardo dążą do celu. Są zaborcze, często nieczułe i bezwzględne w podejściu do innych. Jedynka od wieków jest symbolem karierowiczów na nic się nie oglądających w drodze do swego celu.
Liczba 2 — oznacza już rozmnożenie, przyrost. Jest liczbą ludzi, którzy ufają, że pewnego razu nastąpi sukces. Ale uwaga, wiara, nadzieja i miłość łatwo się zamienia w nienawiść i agresję, jeżeli zostaną oszukani. Dwójka symbolizuje osoby, które wszystko rozpoczynają z entuzjazmem, dopóki nie wyparuje pierwszy zapał. Potem często zaszywają się w ustroniu.
Liczba 3 — oznacza zwłaszcza chrześcijańskie cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Trzy róże dajemy w prezencie kochanej osobie, trzy róże kładziemy też na grób drogiego nam człowieka. Trójka ma wśród liczb szczególne miejsce. Lubią ją ludzie, którzy doceniają pracę i uczciwość, są wstrzemięźliwi i zainteresowani swoim życiem. Trójka symbolizuje codzienny ruch życia. Swojego zadania nie spełnia tylko w trójkącie małżeńskim.
Liczba 4 — przedstawia wypadek, rozsypkę dobrych zamiarów i połączeń. Mówi się, że oznacza też śmierć. Należy do najmniej lubianych liczb. Z tej liczby jakby promieniowała nienawiść do ludzi. Jest znakiem upadku, cierpienia i żalu, jednym słowem — nieszczęścia.
Liczba 5 — należy do twórczego typu osób. Symbolizuje płodność. Często się ją przypisuje artystom, geniuszom oraz osobom, które wzbogacają duchowe życie ludzkości. Uczniowie ją uwielbiają.
Liczba 6 — z dawien dawna zalicza się do szczęśliwych. Symbolizuje spełnione marzenia, zrównoważenie, zadowolenie. Jest cyfrą urodzaju oraz osób, które sukcesem zakończyły swoją wędrówkę życia.
Liczba 7 — magiczna i szczególna liczba. Oznacza spokój po ruchliwej pracy. Zazwyczaj przedstawia przerwę pomiędzy ważnymi etapami życia. Jest liczbą pierwszego poważniejszego kryzysu małżeńskiego, ale i bajkową liczbą szczęścia.
Liczba 8—w alfabecie arabskim wyrażają ją dwa zera nad sobą. Na pierwszy rzut oka jest więc podwójnym zaprzeczeniem, ale dwa zaprzeczenia znoszą się i pozostaje cyfrą szczęśliwą. Przypisujemy ją odkrywcom, badaczom, którzy długo i wytrwale podążają do swego celu.
Liczba 9—jej los jest podobny do trójki. Stanowi symbol twórczości i zapowiada spełnienie się życiowych planów. To liczba matek, które pod sercem noszą owoc swej miłości. Jest więc podstawą przyszłego istnienia, kiełkowania życia.
Liczba 10 — znak szczęścia. Połączenie jedynki i zera. Zdecydowanie jedynki równoważy nicość zera. Niebezpieczeństwo zmienia się w ocalenie i wszystko, co złe, dobrze się kończy. Nie należy do nikogo, a jednak do wszystkich.
Liczba 11 — następuje zaraz po szczęśliwej dziesiątce, ale zapowiada niepewność. W połączeniu z innymi liczbami często oznacza stronę dodatnią, ale i ujemną. Nie jest jednoznaczne, komu da szczęście, a komu kłopoty.
Liczba 12 — to pewność. Znajduje się w niej co prawda również wielokrotna nieszczęśliwej czwórki, ale jedynka z dwójką tworzą wspólnie magiczną trójkę.
Liczba 13 — od niepamiętnych czasów uważana jest za nieszczęśliwą, lecz nie zawsze to prawda. Stanowi bowiem sumę szóstki i siódemki, które niwelują jej niekorzystny wpływ. Oczywiście wtedy, gdy zachodzi korzystny układ ciał niebieskich.
Liczba 14—jest postępem, unoszeniem w górę. Upodobali ją sobie zwłaszcza taternicy i świadome celu osoby. Wbrew chwilowym zahamowaniom zawsze oznacza ruch do przodu.
Liczba 15 —jest liczbą Wenus. Według starej, wypróbowanej wykładni łączy w sobie życie i śmierć lub dzień i noc. Jest też liczbą osób, które rozpoczynają coś z zapałem, lecz szybko zwalniają. Jest więc liczbą wzrostu i opadania. Symbolizuje los bogaty w zmiany.
Liczba 16 — to ubóstwo, nędza. Uosabia ludzi, którzy usiłują przezwyciężyć brak życzliwości losu. Nigdy nie pójdą zupełnie na dno, ale też nie wydostaną się na górę. Szesnastka jest hamulcem szczęścia.
Liczby 17,18,19,20 i 21 stanowią most pomiędzy jedną siłą a drugą. Siedemnastka symbolizuje wiosnę i ma przydomek „dziewicza”. Liczba 18 wszystko burzy, dziewiętnastka oznacza bezpośrednią obecność, dwudziestka złożona z dwójki i zera wychodzi na tym nieźle, gdyż dwójka znosi nic uosabiane w zerze. Dwadzieścia jeden oznacza spokój, nieraz doskonałość.
Liczba 22 — to złość, przykrość i zaburzenia, które przyciągają lub odpychają. Jest przyczyną częstej zmiany nastroju. Nie zna harmonii i nigdy nie przynosi zrównoważenia.
Liczba 23 — symbolizuje rzeczowość, umiarkowanego człowieka. Na okres przejściowy może przyciągnąć różne niebezpieczeństwa, które co prawda czas zażegna, ale rany pozostaną i długo się nie zabliźnią.
Liczba 24 — oznacza rozczarowanie, bezpośrednio przed osiągnięciem celu. Stawia na drodze przeszkody i bywa zapowiedzią różnych nieprzyjemności.
Liczbę 25 — przydajemy osobom łatwowiernym, które kierują się tylko swym instynktem. Często ze szkodą dla siebie.
Liczba 26 — jest liczbą przeznaczenia. Przypisujemy ją osobom o wyraźnych poglądach, które walczą o swój życiowy sukces nie zważając na nikogo. Nie znają miłosierdzia i przeszkód.
Liczba 27 — charakteryzuje osoby o ukrytych i nie wykorzystanych możliwościach.
Liczba 28—oznacza silną wolę i energiczne podążanie do celu.
Liczba 29 — należy do osób zafrasowanych.
Liczba 30 — może oznaczać utratę majątku.
Liczba 31 — jest odwrotnością trzynastki. Dlatego i znaczenie ma inne. Symbolizuje łatwowierność. Jest typową liczbą tych, którzy coś w życiu osiągnęli.
Liczba 32 — oznacza skuteczne przezwyciężanie przeszkód i kłopotów w życiu, spełnienie marzeń.
Liczba 33 — pomyłka i złudzenie w pomyślnym i niepomyślnym sensie. Oznacza na przykład, że założenie było fałszywe i człowiek pomylił się lub rzeczywistość bywa czaśsem lepsza, a czasem gorsza.
Liczba 34 — przejściowy sukces, po którym przychodzi Jruzgocąca klęska.
Liczba 35 — przysługuje realiście. Jest to liczba mądrej osoby, która wyciągnęła wnioski z własnych doświadczeń zdobyła dobrą orientację.
Liczba 36 — zaskakuje klęskami.
Liczba 37 — charakteryzuje osoby, które są przeznaczone do wielkich spraw. Są niezniszczalne, jeśli padają znów się podnoszą i podążają do celu. Zwykle też osiągają więcej, niż założyli.
Liczba 38 — symbolizuje szybki postęp, który w końcowym efekcie nie prowadzi do sławy, lecz do zguby.
Liczba 40 — osłabia następstwa klęski i przychodzi z nieoczekiwaną pomocą, wynagradzającą wszystkie nieprzyjemności. Jest również liczbą pojednania.
Liczba 41 — sukces niepełny, połowiczny.
Liczba 42 — przypisujemy ją tym, którzy nie przeżywają żadnych zawodów.
Liczba 43 — umacnia osiągnięty sukces.
Liczba 44 —jest pomyślna i oznacza pozytywne rozwiązanie.
Liczba 45 — zwrot od złego do dobrego. Przyczyny powodujące nieprzyjemności i kłopoty dźwięczą jeszcze w zmianach na lepsze.
Liczba 46—wyobraża koło życia. Raz oznacza ruch w górę, innym razem w dół. Zawsze się jednak zatrzymuje w lepszym położeniu.
Liczba 47 — symbolizuje zmiany. Obecne i przyszłe sprawy ulegną zmianie i z ważnych przyczyn powstaną nowe, chociaż nie zawsze najbardziej sprzyjające warunki.
Liczba 48 — jest negacją, która często stwarza wrażenie tymczasowego spokoju.
Liczba 49 — mówi o ofiarach, których życie żąda i które rzeczywiście bierze.
Liczba 50 — jest liczbą instynktów. Oznacza osłabienie popędów i życiowych bodźców.
Liczby 51,52,53,54 są odwrotną postacią liczb 15, 25, 35 i 45, i mają odwrotne do nich znaczenie.
Liczba 55 — to podwojenie nieznanych sił, które, pojawiając się nieoczekiwanie i nagle, mogą na równi oznaczać sukces, jak i zgubę.
Liczba 56 — jest to szczęśliwy instynkt, który zmusza człowieka do takiego działania, jakie podejmuje.
Liczba 57—symbolizuje niebezpieczeństwo dla dwóch istnień. Są one tylko zagrożone, zniszczone zostaje zawsze trzecie.
Liczba 58 — liczba rozmaitych wypadków, które z początku „opakowane” są sukcesem, lecz w końcu oszołomią nieszczęściem.
Liczba 59 — znak zwycięstwa, niespodziewanego i niezasłużonego.
Liczba 60—jest szczególna. Oznacza burzliwą przeszłość, zmieniającą się w apatyczną teraźniejszość. Przypisujemy ją osobom, które niczego od życia nie oczekują i nie zamierzają już walczyć.
Liczba 61 — jest negatywna. Oznacza daremny wysiłek, uganianie się, pracę bez rezultatów.
Liczby 62 – 63 są odwrotnością liczb 26 i 36.
Liczby 64 i 65 są odwrotnością (także w znaczeniu) liczb 46 i 56.
Liczba 66 — ochrania rozwój, który otoczony jest zagrażającym niebezpieczeństwem.
Liczba 67 — złożona jest z przeszłości i teraźniejszości.
Liczba 68 — symbol dobrego zdrowia i życia. Oznacza równowagę, spokój, beztroskę.
Liczba 69—oznacza żegnanie, nie zawsze prowadzące do złych rezultatów.
Liczba 70 — jest liczbą samotności i pragnień. Należy do samotników, którzy nie potrafią sobie znaleźć partnera.
Liczba 71 – szczęśliwa przyszłość
Liczba 72 — należy do osób utalentowanych.
Liczba 73 — pomyślna przyszłość.
Liczba 74 — nowe przeżycia i zmiany w pracy.
Liczby 75 i 76 są odwrotnością 57 i 67. Dlatego również ich znaczenie w wykładni ludzkiego losu jest dokładnie odwrotne.
Liczba 77—podobnie jak liczba 14 oznacza wzrost i sukces.
Liczba 78 — sukces niepewny, zmienny.
Liczba 79 — liczba niewyraźnych konturów, klęski, bez¬owocnego wysiłku i niepowodzeń.
Liczba 80 — to pomnażanie w każdej dziedzinie dzia¬łalności ludzkiej. Osiemdziesiątka symbolizuje przysparzanie majątku i powiększanie rodziny. Liczby 81,82,83,84,85,86 i 87 są w odwrotnym stosunku do liczb 18,28, 38,48, 58,68 i 78.
Liczba 88 — oznacza daremność wszelkich nadziei. Jest całkowitą negicją cyfry 4.
Liczba 89 — przyjemna niespodzianka. Zapowiedź nie¬oczekiwanej radości.
Liczba 90—liczba ciszy i milczenia. Przypomina o utracie i o samotności. Nieraz jednak oznacza koniec niepewności i zmartwienia Ustanawia spokój.

Numerologia

lip
11

Czym jest numerologia?

Numerologia (łac. numerus – liczba + gr. lógos – słowo; nauka) astrologiczna wiedza tajemna o magicznym, ukrytym znaczeniu liczb, także systemy obliczeń opartych na przypisywaniu literom określonych liczb. W czasach starożytnych, kiedy powstała większość nauk tajemnych, jak tarot, chiromancja i astrologia, narodziła się też numerologia. Pitagoras, grecki filozof z V w.p.n.e. stworzył koncepcje opartą na twierdzeniu, że liczby mają magiczne znaczenie pozwalające opisać świat. To wiedza o liczbach, ich właściwościach i możliwościach jakie dają każdemu z nas. Dzięki niej możesz dowiedzieć się, dlaczego czasami nie potrafisz poradzić sobie z drobiazgami lub dlaczego zdarzają Ci się niespodziewane dary od losu. To liczby rządzą otaczającym nas światem i warto poznać ich tajemnice. Już tysiące lat temu wtajemniczeni mędrcy zgłębiali znaczenia liczb, szukając w nich odpowiedzi na pytania dotyczące sensu istnienia świata. Powstała nawet nauka o symbolice liczb i ich mistycznych znaczeniach – numerologia. Okazało się bowiem, że potęga zawarta w liczbach może niszczyć lub tworzyć, zapewniać sukces lub sprowadzać klęskę. Numerologia swoim rodowodem sięga zamierzchłych czasów starożytnego Babilonu, Izraela, kultury Majów i niektórych plemion afrykańskich. Jednak prawdziwą kolebką numerologii są Chiny, gdzie najwcześniej za pomocą liczb określano energetyczny wizerunek wszechświata. Chińscy numerolodzy uważali bowiem, że każdej energii, czyli wibracji, przypisana jest określona liczba. Oznacza to, że wszystko, co istnieje, da się przedstawić za pomocą liczb, dlatego tak ważne jest poznanie treści ukrytych w każdej z nich. Jest to wiedza, dzięki której możemy określić zjawiska do tej pory niezauważalne, a dotyczące zarówno nas samych, jak i otaczającego nas świata. Od wielu tysięcy lat ludzie posługiwali się liczbami, by przepowiadać przyszłość. Powstała nawet odrębna dziedzina wróżenia przy pomocy liczb nazwana numerologią.Grecki filozof i matematyk, a także astrolog, Pitagoras, urodzony 580 lat p.n.e., uważał, że cały świat, całe życie człowieka, wszystkie zdarzenia można wyrazić przy pomocy liczb. Jego uczniowie twierdzili, że liczby nieparzyste mają większą siłę, zaś parzyste mniejszą. Każdej literze alfabetu przyporządkowali jakąś cyfrę i w ten sposób można było wyznaczyć liczbę, wynikającą z czyjegoś imienia lub nazwiska. Ta liczba miała mówić dużo o osobowości człowieka, o jego możliwościach życiowych, stanie zdrowia. Oczywiście, porównanie tej liczby z liczbą partnera dawało także odpowiedź, czy dana para ludzi „pasuje” do siebie.Przede wszystkim w numerologii oblicza się jednak tzw. liczbę życia. Mówi ona, jakie doświadczenia będzie musiał przeżyć dany człowiek, co będzie dominować w jego życiu. Obliczanie liczby życia jest najprostsze. Wystarczy po prostu zsumować cyfry występujące w dacie urodzenia. Na przykład: osobie urodzonej 22.12.1951 odpowiada liczba życia – 5 o (2 + 2+1+2+1+9 + + 5 + 1= 23 i 2 + 3 = 5). „Piątki” są bardzo inteligentne i przedsiębiorcze. Lubią ruch, zmiany. Potrafią być dowcipne, cechuje je barwna osobowość i urok osobisty. Odpowiadają im zawody wymagające wyobraźni i uczestnictwa w życiu publicznym, na przykład praca w wydawnictwie, reklamie, dziennikarstwo, handel. Aby przepowiedzieć przyszłość, by dowiedzieć się, co przyniesie kolejny rok lub kolejne lata do liczby życia dodajemy liczbę będącą sumą cyfr danego roku. Wracając do naszego przykładu, do liczby 5 dodajemy liczbę 1o(1 + 9 + 9 + 9 = 28 i 2 + 8=10, a 1+0 = 1). Suma nie może być większa niż 9, ponieważ liczb życia jest tylko dziewięć. Doświadczony numerolog powie nam, o czym mówi liczba Jeden”. Jedynka przeważnie oznacza jakiś ważny początek w życiu, na przykład małżeństwo lub założenie firmy. Charakter każdego z nas wyznacza jedna z liczb, będąca sumą daty urodzenia. Opiszemy krótko każdą z nich.

Jaka jest twoja liczba?


1

2

3

4

5

6

7

8

9


B


D


F

G

H

I

J

K


M



P

Q

R


T

U

V

W

X

Y

Z

Ż¬

Do poszczególnych liter imienia i nazwiska dopasowujemy odpowiednie liczby, sumujemy je, jeśli otrzymasz wynik dwucyfrowy, powtarzaj operację, by otrzymać na końcu liczbę jednocyfrową.

Przykład:
A G N I E S Z K A     K O W A L S K A
1 7 5 9 5 1 8 2 1      2  6  5 1 3 1 2 1

1+7+5+9+5+1+8+2+1+2+6+5+1+3+1+2+1=60
6+0=6
Otrzymaliśmy liczbę 6, więc czytamy:
jaka jest w miłości i z kim będzie szczęśliwa ta Szóstka.

A, to nie wszystko. Ponoć na nasze usposobienie największy wpływ ma data urodzin. Sprawdź więc, jaka liczba określa twojej „drugiej połowy”, bądź twój charakter. Aby się tego dowiedzieć, zastosuj taką zasadę jak wcześniej . Dodaj wszystkie cyfry, wchodzące w skład daty urodzenia. Jeśli otrzymasz wynik dwucyfrowy powtórz operację, aż do uzyskania jednocyfrowego wyniku.

Przykład:
12.02.1972 r., więc dodaj:
1+2+0+2+1+9+7+2=24 2+4=6

Otrzymaliśmy jako wynik liczbę 6, więc czytamy, jakie zalety i wady posiada Szóstka.

Opisy liczb:

1 – Niepokorna i ambitna

WADY I ZALETY

Błyskotliwa, prawie zawsze gra o najwyższa stawkę. Trudno nią kierować, za nic ma wszelkie zakazy. Jest bardzo ciekawa świata i spragniona wszelkich przygód.
W pracy najlepiej sprawdza się na stanowiskach samodzielnych; dzięki dynamicznemu charakterowi i twórczym zdolnościom poradzi sobie w wielu dziedzinach. Nie należy wymagać od Jedynki dłubania w szczegółach, natomiast śmiało kreśli ambitne plany i żywiołowo je realizuje.
Słabe strony: Władza łatwo uderza Jedynce do głowy, czasem staje się tyranem. Bywa też nietolerancyjna i z lekceważeniem traktuje słabszych.

Sławne Jedynki”: Michaił Gorbaczow, Karol Marks, Napoleon, Alfred Nobel, Ernest Hemingway.

Nie pozwoli sobą zawładnąć

Po porywającym początku znajomości ciąg dalszy często wytrąca „Jedynkę” z równowagi. Raz jest miła, raz obrażona, czasem troskliwa, a za chwilę chłodna, potrzebuje kogoś, kto nie będzie próbował nią kierować. Z pewnością powinna unikać partnerów o równie silnej osobowości. Mogą albo przyjąć jej warunki, albo odejść.
Najlepszymi partiami dla Jedynek są kochające życie rodzinne Szóstki a także uległe i spokojne Dwójki.
Związek z Piątką bywa udany, pod warunkiem, że te dwie jednakowo energiczne osoby nie wchodzą sobie w drogę. Tu niezwykle ważny jest podział obowiązków, w przeciwnym razie często będą się kłócić. Jedynki o mniej władczym charakterze mogą stworzyć nader udany związek z Trójką i Czwórką.
Siódemki, mimo podobieństwa zainteresowań, są zbyt niezależne, by mogły zgodzić się na dominację, innej osoby. Jedynka powinna zdecydowanie trzymać się z daleka od drugiej Jedynki, Ósemki i Dziewiątki. Związki z tymi liczbami nie wróżą nic dobrego, mogą wręcz przypominać zabawy zapałkami na beczce prochu.

2 – Skromna i zrównoważona

WADY I ZALETY

Pozornie pogodna, w głębi ducha pełna obaw, wrażliwa i bojaźliwa. Nigdy nie rzuca się w wir walki o pierwsze miejsce. Nie narzuca swego zdania, nie znosi przemocy i agresji. Bezbłędnie dopasowuje się do sytuacji i wcale nie przeszkadza jej życie w czyimś cieniu. Taktowna, choć, czasem nazbyt łatwowierna, zawsze dotrzymuje słowa i dochowuje tajemnicy. W pracy odpowiedzialna. Często pracuje na chwałę innych, ale zarazem ma inne szczególne zdolności do roli rozjemcy. Jest kiepskim szefem, natomiast dobrym nauczycielem.
Słabe strony: Uległość i niezdecydowanie mogą sprawić, że Dwójka zamiast iść ku swemu przeznaczeniu, będzie dryfowała przez życie, zawsze zależna od innych.

Sławne „dwójki” to: Helmuth Kohl, Wolfgang Amadeusz Mozart, pisarz Alberto Morawia.

Marzy o tym, by się czuć bezpiecznie

To wierna i oddana osoba, jednak nie może żyć bez wsparcia. W zamian za miłość Dwójka oczekuje poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Wybaczy zdradę, a zraniona nie pragnie zemsty, może jedynie popłakać w kąciku. Wrażliwa i ofiarna, ufna jak dziecko, powinna szukać partnera, który nie będzie nadużywał jej cierpliwości.

Najlepiej zrozumie ja inna Dwójka, ale taki związek nie będzie miał żadnej siły przebicia, bowiem nie ma w nim przywódcy. Łatwo porozumie się też z Szóstką i Czwórką. Małżeństwo z Jedynką lub Ósemka może być dla Dwójki fascynującą przygodą, pod warunkiem, że zgodzi się na życie w ich cieniu.
Energiczne i towarzyskie Trójki i Piątki mogą być doskonałymi partnerami dla Dwójki, jeśli tylko mądrze i taktownie poprowadzą ją przez problemy codzienności. W takim związku Dwójka może poczuć się bezpiecznie, a zarazem podziwiając ich ogromną energię, nie będzie się nudzić.
Spokojna Siódemka jest zbyt zamknięta i poważna dla Dwójki. Dla odmiany Dziewiątka może się jej wydać nadmiernie spontaniczna, a niekiedy przewidywalna, co będzie ją bardzo męczyło i może zmienić wspólne życie w pasmo nieporozumień i ciągłych pretensji.

3 – Towarzyska i pomysłowa

WADY I ZALETY

Wesoła, spontaniczna, łatwo zdobywa popularność i sympatię. Jej entuzjazm jest zaraźliwy, a optymizm przekonujący. Nigdy nie martwi się na zapas, nie ulega przesądom, posiada natomiast bezcenną i raczej rzadką umiejętność cieszenia się tym, co ma. Bystra, ale zarazem romantyczna i prostoduszna. Jako osoba obdarzona wyobraźnią osiąga sukcesy w każdej dziedzinie artystycznej. Potrzebuje pracy, w której może wykorzystać swą żywiołowość i inicjatywę. Zajęcie monotonne, wymagające systematyczności i rutyny stłamsi jej osobowość.
Słabe strony: Trójka bywa nieodpowiedzialna. Czasem uważa, że problemy rozwiążą się same, należy tylko poczekać. Rozrzutna, Pieniądze się jej nie trzymają. Potrafi też z wdziękiem kłamać.

Sławne „trójki” to: Salvadore Dali, Juan Casanovą, Viktor Hugo, Maria Callas.

Długo szuka swojego ideału

W miłości oczekuje wiele, Trójka wie, jak powinna wyglądać i kim być jej wymarzona „druga połowa”. Po drodze często naraża się na pomyłki, ale nigdy się nie zniechęca. Romantyczna i pogodna, bywa dobrą towarzyszka życia dla większości osób. Nie próbuje za wszelką cenę grac pierwszych skrzypiec w związku, jest tolerancyjna i łatwo dopasowuje się do partnera. Gdy naprawdę się zakocha, oddaje się uczuciu bez reszty, czasem nawet zbytnio idealizując związek.
Ciekawy i żywiołowy będzie związek z drugą Trójką. Młodzieńcza witalność nie pozwoli im się zestarzeć zbyt szybko i znudzić sobą. Podobny entuzjazm i apetyt na życie połączy Trójkę z Jedynką i Piątką.
Związkowi z Dziewiątką zagrażają tylko nadmierne wybuchy temperamentu, ale jeśli obie strony postarają się nad nim zapanować wszystko ułoży się całkiem dobrze. Oboje mają artystyczną duszę znajdują więc wspólny język.
Dwójka, Czwórka i Szóstka mogą nie nadążyć za Trójką, dla nich bardziej liczy się spokój i życie rodzinne. Siódemka uzna, że Trójka, zbyt niefrasobliwie traktuje codzienne problemy. Ósemce może wydawać się może trochę powierzchowna.

4 – Solidna i skryta

WADY I ZALETY

Poważna, roztropna, wytrwała, a przede wszystkim pracowita. Unika ryzyka, natomiast ceni sobie stałość i solidność. Czwórka jest praktyczną realistką. Nie łatwo okazuje swe uczucia. Działa i myśli powoli, ale skutecznie. Kroczy przez życie prostą drogą. Jest zazwyczaj doskonałym pracownikiem, obowiązkowym i sumiennym. Niczego nie robi bez dokładnego planu. Swojego Sukcesu nie powierza przypadkowi, lubi być kowalem własnego losu. Nie zawodzi pokładanego w niej zaufania, nie poddaje się trudnościom.
Słabe strony: Zbytnia stanowczość może się zmienić w upór i nietolerancyjność. Nadmiar powagi sprawia, że bywa szorstka. Jeżeli wpadnie w pracocholizm, staje się wymagająca i bezwzględna.

Sławne „czwórki” to: Józef Stalin, Maurice Ravel oraz Henry Ford.

Rzadko mówi „kocham cię”

„Nie igra się z miłością” – to jej dewiza. Poważnie podchodzi do uczuć zarówno własnych jak i cudzych. Niełatwo przychodzi Czwórce nazwać je po imieniu, ale jest lojalna, opiekuńcza i uczciwa. Wprawdzie jej czułość bywa nieco szorstka a w miłosnym słowniku brak wielkich słów, za to zawsze można na nią liczyć w potrzebie.
Tworzy udane związki z Dwójkami i Szóstkami, pod warunkiem, że te ostatnie nie będą oczekiwać od Czwórki romantycznych gestów. Układ z Siódemką i inną Czwórką będzie pozbawiony spontaniczności, ale szczęśliwy.
Związek na zasadzie wzajemnego uzupełnienia może Czwórka stworzyć z Jedynką, Ósemką i Dziewiątką, które dzięki temperamentowi wniosą w jej życie trochę więcej żywiołowości, w zamian otrzymując wsparcie zarówno uczuciowe, jak i bytowe.
Oszołomieniem i lekką zadyszką grozi związek z Trójką i Piątką. Ma ich za lekkoduchów. Ich życiowa beztroska prędzej czy później wyprowadzi Czwórkę z równowagi. Nigdy nie pogodzi się z ich niestałością i zmiennością humorów.

5 – Niecierpliwa i nerwowa

WADY I ZALETY

Osobowość Piątki charakteryzuje się dużą błyskotliwością intelektu, spontanicznością i ruchliwością. Szybka w działaniu, odważnie rzuca się w wir przygód. Pragnie żyć pełnią życia, nie znosi żadnych ograniczeń. Nieprzewidywalna, codziennie budzi się w innym humorze. Nie należy się spodziewać po Piątce pracy wymagającej systematyczności. Musi ona  mieć nieustająco pole do popisu dla swej wyobraźni i odwagi, inaczej czuje się sfrustrowana. Najlepiej sprawdza się w zawodach, w których liczy się twórcza inicjatywa lub tam, gdzie wręcz ryzykuje się życiem.
Słabe strony: Życie w napięciu i wiecznej gotowości do działania rodzi skłonność do irytacji. Łatwo wtedy może zrazić do siebie ludzi.

Sławne „piątki” to: Juliusz Cezar, Abraham Lincoln, Mao Tse Tung, Adolf Hitler, Marlon Brando.

Rzuca się w wir przygód

Niech starannie wybiera partnera, nie może być to ktoś, kto zechce ją sobie podporządkować, bo to doprowadzi do otwartego konfliktu. Partner Piątki powinien się też przystosować do jej zmiennych nastrojów. Czasem jest nadmiernie porywcza, innym razem wręcz nieśmiała. Ponieważ jej żywiołem jest ruch i ciągłe zmiany, bywa… niestała i niewierna. Ten, kto pragnie Piątkę utrzymać przy sobie, musi zapewnić jej życie pełne niespodzianek.

Tempo i intensywność życia Trójki i innej Piątki zapewnią związek dość harmonijny, z całą pewnością daleki od nudy i szarej codzienności. Z Jedynkami i Dziewiątkami łączy ją umiłowanie wolności, wystarczy więc nieco tolerancji, aby taki związek był zgodny.
Dotrzyma jej kroku energiczna Ósemka, problemy zaczną się jednak wtedy, kiedy Piątka poczuje się zagrożona w swym poczuciu swobody, bowiem Ósemka bywa zaborcza. Z Czwórką układ może powstać i przetrwać na zasadzie przyciągania się przeciwieństw.
Dwójki i Szóstki musza wiedzieć, czym ryzykują wiążąc się z dynamiczną Piątką. Zawsze będą biegły krok za nią, zaś niezbędne im do szczęścia poczucie bezpieczeństwa raz po raz zostanie wystawione na bolesną próbę. Siódemka jest dla niej zbyt wrażliwa.

6 – Spokojna i nieśmiała

WADY I ZALETY

Serdeczna, rodzinna, przywiązana do tradycji. Roztacza wokół siebie atmosferę spokoju, ciepła i dobroci. Wydaje się, że emanują z niej same pozytywne uczucia. Wyjątkowo delikatna, łatwo się wzrusza, łatwo również ulega wpływom innych. Jednocześnie bardzo sobie ceni w życiu wygodę i bezpieczeństwo. Jako pracownik Szóstka jest uczciwa i odpowiedzialna, choć czasem brak siły przebicia nie pozwala jej osiągnąć szybko sukcesu. Rekompensuje to cierpliwością i dokładnością. Najlepiej pracuje wtedy, gdy ma świadomość, że od niej zależy byt rodziny, wtedy daje z siebie wszystko. Ma rozmaite talenty artystyczne, dobrze układa sobie relacje z kolegami.
Słabe strony: Niestety, bywa tchórzliwa i nie potrafi stawić czoła problemom. Bierna, niezaradna, wymaga ciągłego popychania do przodu, pozostawiona sama sobie gotowa całe życie przeleżeć pod gruszą. Łatwo też ulega pesymizmowi, nie panuje nad swymi emocjami, idzie po linii najmniejszego oporu.

Sławne „szóstki” to: Stevie Wonder, Aleksander Dumas, Włodzimierz Lenin, Charles de Gaulle.

Pragnie harmonii i pełnego oddania

Dla Szóstki miłość to poważna sprawa. Potrafi okazać uczucia i spodziewa się, że partner będzie czynił to samo. Podporządkowuje miłości całe życie, jest wierna i opiekuńcza, czasami nawet do przesady. Jeżeli w jej domu nie ma spokoju, staje się osobą nieszczęśliwą.
Najlepszymi dla niej partnerami są: inna Szóstka albo Dwójka. Obie dążą do tego samego, potrafią połączyć siły, by zapewnić sobie dostatnie i szczęśliwe życie.
Z Czwórką dobrze się uzupełniają, ale Szóstka może czuć się nie dość kochana. Stworzy niezły związek z Jedynką lub Ósemką, one bowiem będą prowadzić ją przez życiowe zasadzki.
Trójka i Piątka mogą Szóstkę szybko zmęczyć. Zamknięta Siódemka nie potrafi jej stworzyć domowej atmosfery, natomiast Dziewiątka w ogóle nie da się Szóstce zwabić do domu.

7 – Poważna i nieufna

WADY I ZALETY
Jest to osoba z klasą, godnością, niezależna i niepospolita. Lubi samotność, cisze i spokój, nigdy nie miesza się z tłumem. To wybitny umysł, chłodny i logiczny. Siódemka jest zamknięta w sobie, czasem oderwana od rzeczywistości, a jednocześnie wciąż poszukująca prawdy, dąży do perfekcji. Sprawdza się głównie w pracy umysłowej. Do końca życia uzupełnia wiedzę, a jej umiłowanie piękna sprawia, że może także realizować się w dziedzinach ze sztuką. Nie nadaje się do pracy odtwórczej, monotonnej.
Słabe strony: Skrytość Siódemki może w skrajnych przypadkach przybrać niepokojące formy. Staje się wtedy nieufna i znerwicowana. Nękają ją depresje, jest podatna na nałogi.

Sławne „siódemki” to: Greta Garbo, Marcel Proust, Ludwik Pasteur, Marylin Monroe.

Oczekuje wytrwałej adoracji

Zamyka się we własnym świecie. Trudności w kontaktach z otoczeniem często sprawiają, że pozostaje osobą samotną. Zwykle sprawia wrażenie, że żyje jakby trochę obok rodzinnych wydarzeń. Ludzie nie zawsze mają odwagę, aby pokonać dzielący ich dystans.
Spokojny i stabilny związek stworzy z inną Siódemką, a także z Czwórką. Trudniejszy, ale obiecujący jest układ z Dziewiątką, stać je na wzajemne ustępstwa.
Z Jedynką i Ósemką może się wiązać tylko wtedy, kiedy je bardzo podziwia, gdy jest pod wrażeniem ich ambicji. Gotowa jest wtedy podporządkować się silnej osobowości tych liczb.
Nie da szczęścia spragnionej uczucia Szóstce ani Dwójce. Natomiast Trójka oraz Piątka zapewne umarłyby z nudów, gdyby musiały żyć z unikającą towarzystwa Siódemką.

8 – Honorowa i rozsądna

WADY I ZALETY

Energicznie pokonuje przeszkody na życiowej drodze. Ma niezwykle silną osobowość i niezłomne zasady moralne. Nie uznaje wymuszonych kompromisów, nie zadowolą jej półprawdy. jest praktyczna i zdyscyplinowana, kieruje się zdrowym rozsądkiem. Doskonale nadaje się na szefa i nauczyciela. Gotowa na wielki wysiłek, jeżeli tylko prowadzi do celu – potrafi się wtedy maksymalnie skoncentrować. Pracowitość, cierpliwość i ostrożność pozwalają Ósemce osiągnąć sukcesy w zawodach bezpośrednio związanych z pieniędzmi, np. w bankowości.
Słabe strony: Zdarza się, że zbyt wiele wymaga od siebie i od innych, staje się wtedy despotyczna, nietolerancyjna i gwałtowna. Czasem gotowa jest iść do celu bez skrupułów i bez litości dla słabszych.

Sławne „ósemki” to: papież Jan Paweł II, Michał Anioł, Picasso, aktorka Barbara Streisand.

Potrzebuje niezależności

Jej bezkompromisowość i gwałtowny temperament mogą niekiedy przerażać bardziej nieśmiałe osoby, w dodatku nie ma sensu liczyć na to, że nagnie się ona do czyichś oczekiwań. Jest wierna w przyjaźni i namiętna w miłości, ale też niezwykle zaborcza i wymagająca.
Najlepszą partią dla Ósemki jest Dwójka i Szóstka, które podporządkują się jej bez reszty. Związki z Czwórką, Siódemką i Dziewiątką, mają też szansę powodzenia.
Małżeństwo z Trójką i Piątką stanie się zbyt burzliwe, choć niewykluczone, że obie strony będą z tego całkiem zadowolone, bowiem obydwie nie znoszą bylejakości i nudy.
W związku dwóch Ósemek szybko może okazać się, że dwa słońca nie mogą świecić na jednym niebie. Równie ryzykowny okaże się tez układ z popędliwą, pewna siebie Jedynką.

9 – Serdeczna i bezinteresowna

WADY I ZALETY

Osobowość obdarzona silną intuicją i wrażliwością, czasem nawet zdolnościami parapsychologicznymi. Dzięki wyjątkowej wnikliwości często rozwiązuje problemy szybciej niż inni zdołają je sobie w ogóle uświadomić. Jeżeli do swojej inteligencji doda staranność w działaniu i wybieraniu najlepszych rozwiązań, osiągnie w pracy wielki sukces. Najlepiej sprawdza się w zawodach związanych z pomocą humanitarną, bowiem tam może zaspokoić swą potrzebą służenia innym. Bywa też doskonałym aktorem lub psychologiem.
Słabe strony: Może stać się osobą egoistyczną, konfliktową i agresywną. Brak wewnętrznej równowagi sprawia, że pozwala sobie na złośliwą krytykę wobec otoczenia, co prowadzi do starć.

Sławne „dziewiątki” to: papież Jan XXIII, Albert Einstein, Mikołaj Kopernik, Walt Disney oraz Matka Teresa z Kalkuty.

Kocha gwałtownie i namiętnie

Ceni wolność, lecz gdy już zaangażuje swoje uczucia, to bez reszty. Jej przesadne reakcje mogą zniechęcać osoby bardziej powściągliwe. Nie powinny one być również zbyt wrażliwe, bowiem Dziewiątka jest szczera do bólu, a czasem, niestety, gruboskórna.
Dwie Dziewiątki to najlepsza z możliwych kombinacji. Związek z Siódemką też okaże się doskonały. Kiedy już będą razem, obejdą się bez całej reszty świata.
Czwórka będzie dla Dziewiątki uspakajającymi ziółkami, a Piątka okaże się zbyt nerwowa. Życie z Trójką obu osobom może przeciekać przez palce bez stałych celów i szans na stabilizację.
Ósemka nie pojmie Dziewiątki. Dwójka okaże się nazbyt delikatna, zaś Szóstka nie zaakceptuje jej stylu życia. Związek z Jedynką oznacza wieczną wojnę o niezależność.

Siły astrologii

lip
11

Siły astrologii

W Republice Federalnej Niemiec działa około 10 tysięcy jasnowidzów i chiromantów, trady­cyjnych i nowoczesnych. Ankieta z 1977 roku wykazała, że 8% ludności RFN wierzy w dia­bły i czarownice, zaś 18% nie jest pewne ist­nienia tych ostatnich, wierzy jednak w zjawis­ka nadprzyrodzone, niemożliwe do objaśnienia przez naukę. Również wiara w zależność włas­nych losów od układu gwiazd jest tam ude­rzająca. Okultyzm nie jest bynajmniej zjawiskiem nowym. Znajdował zwolenników i zagorzałych wyznawców w każdym czasie i w każdym spo­łeczeństwie. Odwoływały się do niego jednost­ki i grupy marginalne, manifestujące w ten sposób protest przeciwko panującym stosunkom społecznym. Ale zdarzało się, że izolowane krę­gi okultystyczne zatracały swą marginalność i wyłamując się z ram dewiacji zyskiwały szer­szą popularność. Wyraźny wzrost znaczenia okultyzmu nastąpił w okresie odrodzenia, kie­dy pod postacią magii naturalnej stanowił on pomost między średniowieczną scholastyką a nauką. Podobnie współcześnie kwestionowa­nie systemu wartości kultury Zachodu niesie nowe herezje i wzrost rangi wartości irracjo­nalnych. Kiedy spontaniczne działanie jednostek i grup społecznych nie wypływa z panującego syste­mu wartości i wzorów zachowań następuje de­stabilizacja   społeczna,   której   przejawem   jest niepokój, lęk, wzrost poczucia zagrożenia. Znaj­dują one często ujście w iluzorycznej ucieczce od rzeczywistości, w ożywianiu różnych form magii. Wzrastającą popularność magii można także ujmować jako przejaw kryzysu ideałów oświe­ceniowych. Jeszcze niecały wiek temu wierzy­liśmy,   że   upowszechnienie   oświaty   wraz   ze wzrostem  poziomu   życia  usunie  mroczne  za­kamarki   natury   ludzkiej,   zniesie   niesprawie­dliwość i przemoc. Wiara w moc rozumu budo­wała   nadzieję   w   możliwość   położenia   kresu okrucieństwu,    prymitywizmowi,    sekciarstwu. Okres władzy faszystowskiej w Niemczech był ciosem dla tych idei, choć próbowano zakwa­lifikować go jako dewiację, jako formę „magii ukrytej”, co wyłączało go poza nawias normal­ności. Ale społeczny ucisk i represje są także składnikami naszej współczesnej rzeczywistości. Nasilają się przejawy gwałtu i terroryzmu na skalę lokalną i szerszą. Powątpiewaniu w słu­szność   ideałów   oświecenia   oraz   nadwątlonej wierze   w   dobro   natury   ludzkiej   towarzyszy wzrost popularności magii. Na płaszczyźnie szerszej we wzrastającej po­pularności   okultyzmu   można   dopatrywać   się poszukiwania    oparcia    dla    ludzkich   słabości w   siłach   nadprzyrodzonych.   Okultyzm   jest więc  także  formą  ucieczki   od  współodpowie­dzialności i udziału w rozwiązywaniu trudnych problemów współczesnego życia.      Jednostka   zdeprecjonowana   ograniczeniami \     i  trudnościami   życia   szuka   dowartościowania ‘     przez tropienie swych powiązań z kosmosem. ”     Uzależnienie bytu ludzkiego od zjawisk w kos­mosie, akcentowane przez astrologię, ma nadać nową wartość życiu  jednostki, a także  chronić  ją przed trudną, brutalną rzeczywistością.  Czy jednak astrologia spełnia pokładane w niej     nadzieje? W istocie ucieczka od odhumanizowanego, technokratycznego świata prowadzi do nie mniejszego uzależnienia się od oddziaływania układu gwiezdnego, leżącego poza sferą do­świadczenia ludzkiego. Można nawet powie­dzieć, ze astrologia jest swoistą projekcją sto­sunków ziemskich, zakłada bowiem akceptacją sił anonimowych i abstrakcyjnych, którym trzeba się poddać. Jest to także jedna z alter­natyw podporządkowania się istniejącej tech-nokracji. Okultystyka — jak żadna inna ga­łąź magii — spełniać może funkcje ideologii usprawiedliwiającej zależność i pasywność człowieka. Odwołując się do niej jednostka nie musi już walczyć, by pokonać trudności, ale może poddać się temu, co wcześniej zostało za­pisane „w gwiazdach”, temu, co nieuniknione. M. Truzzi twierdzi, że jedną z przyczyn po­pularności okultystyki jest to, że uchodzi ona wciąż jeszcze za wiedzę tajemną, zabronioną. Tak tez określany jest przedmiot okultyzmu w wielu pozycjach literatury z tego zakresu. Czytelnicy ich mają prawo przypuszczać, że obracają się w kręgu wiedzy dla wybranych. Dlatego odbiorca czuje się wyróżniony, jeśli jemu właśnie dane jest zmagać się z trudno­ściami w osiąganiu „prawdy”. Odwoływanie się twórców literatury okultystycznej do odbior­ców jednostkowych uchyla krytycyzm ludzi pozostających poza kręgiem okultyzmu ucho­dzą oni za tych, którzy nie doświadczyli „do­wodu”, nie zostali dopuszczeni do „prawdy”. Traktowanie okultystyki przez jej zwolenni­ków jako wiedzy dla wtajemniczonych i wy­branych pozwala lepiej zrozumieć mechanizm dowartościowywania uruchamiany przez jed­nostki w nawiązaniu do tej dziedziny magii, tłumaczy popularność literatury okultystycz­nej, której nakłady stale rosną. Społeczne za­potrzebowanie na tego typu literatkę sprawia, , ze pojawiają się pozycje o niskiej wartości,  skrywające pod pochwałą irracjonalizmu zranioną uczucia własne lub emocje ich autorów. I Publikacje bardziej ambitne wychodzą od argumentów na pozór racjonalnych, aby przejść i następnie do poglądów nie umotywowanych, irracjonalnych. W ten sposób dochodzimy do drugiej przyczyny popularności okultyzmu. Cechu-i je go duża różnorodność form, które zaspokajaja potrzebę dowartościowania człowieka, jego | ambicję władzy, pragnienie miłości, zdrowia, wiedzy i satysfakcji duchowej. Powstają stowarzyszenia, których celem jest poznanie zjawisk jeszcze nie zbadanych, często z pogranicza wiedzy i fantazji. Należy tu mię­dzy innymi ruch skupiający się wokół czasopisma „Planet” we Francji. Warunkiem uczestnictwa   w   zgłębianiu   tajemnic   wszechbytu   są l   wysokie  walory  moralne   jego  członków.   Dążą oni do syntezy osiągnięć naukowych i war-I   tości duchowych człowieka. Przedmiotem ana­liz są między innymi zjawiska mechapsychozy i spirytyzmu. W Stanach Zjednoczonych przedstawicielem tego nurtu jest między innymi stowarzyszenie scientystów, powstałe w latach pięćdziesiątych, którego twórcą był L. R. Hubbard. Liczebność tego ugrupowania szacowano w połowie lat sie­demdziesiątych na około 30 tys. członków. Sto­warzyszenie  to  podejmuje  liczne  badania,  do ‘    których wciągani są młodzi entuzjaści pracują-I   cy najczęściej bez wynagrodzenia. Młodzież sta-i    nowi   też   trzon   stowarzyszenia.   Reprezentuje ono rodzaj „naukowego” mistycyzmu czy reli­gii okultystycznej. Przedmiotem zainteresowa­nia scientystów są problemy nurtujące wspólczesną  fantastykę  naukową. Zainteresowanie wzbudzają takie tematy podejmowane przez okultystykę, jak energia życia, magnetyzm, delikatna materia mesmeryzmu „, a także uzdrowicielstwo oparte na wzorach po­zaeuropejskich. I tak np. w Paryżu grób słyn­nego spirytysty Franza Antona Kardeca staje się coraz częściej miejscem pielgrzymek, zwła­szcza ludzi młodych; wierzą oni, że dotknięcie ziemi na grobie zmarłego może spowodować przenikanie sił magnetycznych. W atmosferze tych wierzeń pojawiają się nauczyciele, którzy, opierając się na wzorach rodzimych, a także pozaeuropejskich, uczą wy­korzystania sił magnetycznych w życiu prak­tycznym. Interesująca jest z tego punktu wi­dzenia książka L. M. Bristola The Magie oj Believing, w której nawołuje on do wcielania w życie maksymy „Chcieć to móc”. Według te­go autora ludzie, którzy przyswoili sobie zasa­dy jego nauki, przekazywanej publicznie na różnych odczytach i w licznych publikacjach, często padwajali lub potrajali swoje majątki. Upór w dążeniu do celu rodzi zaufanie we wła­sne siły i odpowiednio ukierunkowuje umysł, co w połączeniu z działaniem przynosi sukces. Koncentracja umysłu wokół osiągnięcia upragnionego celu jest składnikiem rytuału magicznego. Zbieżność z okultyzmem ujawnia powiązanie umysłu ludzkiego z kosmiczną świa­domością. Dzięki odpowiednim zabiegom jed­nostki dążącej do osiągnięcia upragnionego ce­lu może nastąpić połączenie z kosmiczną świa­domością, co przejawia się w wibracji i pro­mieniowaniu naszych myśli na wzór elektrycz­ności. Jest to radioaktywność lub transmutacja czynności psychicznych.2* Te zasady ogólne zo­stają przełożone na wskazania pragmatyczne: jeśli jesteś nieszczęśliwy, powtarzaj sobie, że jesteś szczęśliwy wiele razy, aż zmieni to twoje odczucia i zgotuje ci nowy los; kiedy chcesz zdobyć wyższe stanowisko, powtarzaj to sobie nieustannie i nie pozwól sobie zwątpić w tę możliwość, a osiągniesz je. Popularność okultystyki w dobie współczes­nej zasadza się na innej jeszcze funkcji  pocieszycielki. Spełnia ją coraz częściej wobec niepokojów i lęków, jakie rodzi współczesna cywilizacja i kryzys gospodarczy. Wzrastająca liczba chiromantów i wróżbitów w Europie jest odbiciem zapotrzebowania na tę formę „pocie­chy”. Jak stwierdza C. Fischer, działająca wg Francji Madame Soleil, autorytet w zakresie astrologii, nie tyle przepowiada przyszłość, ile przynosi ulgę opatrując rany zadane człowie­kowi przez współczesną cywilizację miejskotechnokratyczną. Najbiedniejsi oczekują od chiromantów i wróżbiarzy zapowiedzi poprawy swej ciężkiej sy­tuacji życiowej, właściciele drobnych przedsię­biorstw i inni przedstawiciele warstw średnich — sposobu zabezpieczenia przed zagrożeniem ekonomicznym, najbogatsi szukają często pora­dy przed podjęciem decyzji. H. Sebald sądzi, że potrzeba pociechy w sytuacjach nieprzewidzia­nych i trudnych skazuje człowieka na wieczne kluczenie w labiryncie magii. Powstały w 1909 roku w Paryżu Kościół Akwariusa (FEglise de Aąuarius), założony przez astrologów podążających za tradycją sta­rożytną, głosił, że nasza planeta poddana jest nieuniknionej presji kosmicznej, a człowiek jest nieświadomie kierowany przez siły, którym nie jest w stanie się przeciwstawić.

Talizmany

lip
11

Talizmany

Jedną z form talizmanów przynoszących szczę­ście są liczne ozdoby, noszone dzisiaj głównie przez młodzież. Niezwykłe bogactwo tych ozdób u młodzieży obojga płci, ich zmienność, wresz­cie ostentacja, z jaką są noszone, sprawiają, że bywają one określane jako elementy sztuki psychodelicznej . Moda na coraz nowe ozdoby wiąże się z po­jawianiem się nowych idoli. Obiektem uwiel­bienia stają się ludzie coraz młodsi, najczęściej piosenkarze, którzy uzyskali sławę dzięki eks­ponowaniu treści bliskich kontrkulturze mło­dzieżowej. Uwielbiani piosenkarze to również „młodzi zbuntowani”, którym nie obce są środ­ki stymulacyjne w postaci narkotyków (np. Presley, Lennon i inni). Naśladowanie ozdób lub elementów stroju idola jest tu magiczną formą partycypacji w sile, która przyniosła mu sławę i powodzenie.

Pierścionki, wisiorki, krzyże, ale także podo­bizny diabełków noszone przez kogoś, kto osią­gnął sławę, odwzorowywane są przez jego mło­dych wielbicieli w nadziei, że i im przyniosą

szczęście. Pewien pomysłowy Francuz kupił łóżko na­leżące kiedyś do J. Hollidaya, podzielił na 100 tysięcy kawałków i sprzedawał je w formie ta­lizmanów zawieszonych na łańcuszkach. Ko­mercjalizacja nowych upodobań i potrzeb nie tylko młodzieży jest zjawiskiem znacznie szer­szym. W Nowym Jorku pewien kupiec astrolog sprzedał około 79 tysięcy błyszczących kamie­ni, które ludzie wierzący w jego moc mieli no­sić cały czas na ciele. Jak głosił tekst prospek­tu, dzięki owej mocy przelanej na kamienie, miały one swym sfrustrowanym posiadaczom przywracać nadzieję, a nie mających powodze­nia w miłości wyposażać w specjalną moc ero­tyczną. Nie wiadomo, jakie konkretne korzyści przyniosły „magiczne kamienie” ich posiada­czom, ale moc magiczna ujawniła się w całej pełni w dochodach kupca-astrologa. Na fali przesądu wyrosły spółki akcyjne, któ­re osiągają ogromne zyski ze sprzedaży taliz­manów. W Stanach Zjednoczonych przedsiębior­cy różnych branż współdziałają w produkcji czterolistnej koniczyny, która następnie przybie­ra postać kosztownych wisiorków lub naklejana jest na kalendarze, kartki z życzeniami świąte­cznymi, noworocznymi itp. Tam też sprzedaje się w ilości 200 tysięcy miesięcznie łapki zaję­cze, których dostawcami są kalifornijscy hodow­cy tych zwierząt. Łapki te noszone w kieszeniach mają przynosić szczęście. Amerykański właści­ciel tej spółki handlowej osiąga roczny dochód przekraczający  milion  franków  szwajcarskich i jest przekonany, że jego przedsiębiorstwo nie osiągnęło jeszcze szczytowego rozwoju. We Francji nabywane są masowo m.in. ko­respondencyjnie statuetki hinduistyczne w prze­świadczeniu, że przyniosą one szczęście. Sprze­daje się także statuetki lub medaliony z wize­runkami Matki Boskiej, mające posiadać spe­cjalną moc, która jest potęgowana przez do­łączone znaki zodiaku. Chęć uniknięcia złego losu sprawia, że lu­dzie szukają kontaktu z tymi, którzy mają szczęście. Źródłem tej wiary jest stara, poczci­wa magia kontaktowa  przeświadczenie, że powodzenie przyciąga powodzenie. Unikanie pechowców i poszukiwanie towarzystwa tych, którym się powiodło, łączy też magię z okultyzmem: ten, kto ma szczęście w życiu jest  ulubieńcem gwiazd. Wiara w talizmany przynoszące szczęście jest rozpowszechniona współcześnie również w kra­jach pozaeuropejskich, głównie w wielkich miastach. Nowoczesne talizmany, oferowane w miastach ludziom bogatym, odbiegają od wzorów amuletów tradycyjnych i wykazują wpływy cywilizacji Zachodu.

Przesądy

lip
11

Przesądy

Obecnie chciałabym zająć się problemem bar­dziej ogólnym, występującym w skali znacznie szerszej niż kontrkultura młodzieżowa, miano­wicie wzrostem na Zachodzie i w krajach poza­europejskich popularności magii indywidualnej jako formy ucieczki od rzeczywistości. Wstępie pragnę się zastrzec, że nie za­mierzam wprawiać w zakłopotanie czytelnika, a być może i samej siebie, jeśli zdarza się nam omijanie czarnego, kota lub odpukiwanie w „nie malowane drzewo” w celu „zabezpieczenia się” przed niepomyślnymi zdarzeniami. Tego rodza­ju przesądy są z pewnością jakąś wersją za­biegów natury magicznej  odziedziczonych po przodkach lub’ zakodowanych  w  naszej  psychice, których źródeł i powiązań nie jesteśmy już w stanie odczytać. Nie zamierzam także ; potępiać, a tym bardziej zwalczać przesądów, uważam bowiem, że ich dalsze utrzymywanie
się jest psychologicznie uzasadnione, a poza tym podzielam opinię Rogera Bacona, że negacja przesądu jest także przesądem. Opisane tu postacie współczesnych przesądów zostały zaczerpnięte z materiałów szwajcarskich. Przedmiotem uwagi będą przesądy j o szerszym zasięgu. W licznych grupach prze- j sądów występujących wśród młodzieży widoczny jest wpływ kontrkultury.

Magia w mieszkaniach

lip
11

Magia w mieszkaniach

Przy urządzaniu mieszkania przez młodych lu­dzi w Szwajcarii widoczna jest tęsknota do bez­pieczeństwa, pragnienie ukrycia się we włas­nym mieszkaniu przed zamętem i zagrożenia­mi płynącymi ze współczesnego świata. Uciecz­ka ta ujawnia się u młodego pokolenia z silnie znaną wcześniejszym generacjom. Znajdu­je ona wyraz w pragnieniu stworzenia małych twierdz domowych chroniących przed niepo­kojami zewnętrznymi. Młodzi unikają nawet rozmów dotyczących różnic światopoglądo­wych, w dwudziestym roku życia szukają stałych miejsc pracy i wcześnie wstępują w zwią­zki małżeńskie, aby uwolnić się i w tej sferze od problemów. Ale w ich podświadomości drze­mie niepokój, lęk i niepewność, które podwa­żają ich ostrożną postawę życiową, zasadę „nie mieszania” się do niczego. Stąd próba schronienia się we własnym domu, który ma symboliczną wymowę odgradzania się od zagrożenia zewnętrznego, co jest niczym innym jak ucieczką od rzeczywistości. W swych mieszkaniach i  domach gromadzą stare meble i ozdoby, które mają stwarzać poczucie bezpieczeństwa. I tak na przykład stare, niewymyślne talerze wytworzone przez prze­ciętnych, tuzinkowych rzemieślników pochła­niają nieraz tygodniowy zarobek młodego czło­wieka. Wiszą one na ścianach, by chronić dom przed nieszczęściem. Widoczne jest także upo­dobanie do romantycznych sztychów i malowi­deł przedstawiających naturę, pochodzących z XVIII lub XIX wieku, które mają wpływać kojąco na mieszkańców. Stare meble i przedmioty użytkowe stają się świadectwem życia pewniejszego, piękniejsze­go, szczęśliwszego. Każdej nabytej sztuce to­warzyszy wiara, że oto zdobyło się kawałek „starej ery” przynoszący domowi szczęście. Ale młody właściciel mieszkania urządzonego w starym stylu, po rozwodzie nie chciał zabrać ze sobą żadnego ze starych sprzętów, gdyż nie przyniosły mu one szczęścia i mogą być przy­czyną nieszczęść w nowym mieszkaniu. Po zmianie mieszkania stare sprzęty są gromadzo­ne od nowa. Również nowoczesne firmy meblowe wyko­rzystują tę słabość klientów, zapewniając, że ich meble wnoszą do domów światło, „słońce radości i szczęścia”. W nowoczesnych mieszkaniach hodowane są też często kaktusy zgodnie z wiarą, że kaktus musi „mieć szczęście”, skoro rozwija się nawet w najtrudniejszych warunkach klimatycznych. Powinien więc przynieść szczęście także swe­mu hodowcy, „pomagając mu” w pokonywaniu trudności.

Magia w krajach afrykańskich

lip
11

Magia w krajach afrykańskich

W wielu opracowaniach specjalistycznych do­tyczących różnych obszarów pozaeuropejskich spotyka się opinię, że wiara w magię i zasięg jej stosowania wykazywały tendencję rozwo- J jową w okresie kolonialnym, a tendencja ta i utrzymuje się również współcześnie. Opinię tę podzielają Afrykańczycy. Jedną z przyczyn nasilania się wiary w ma­gię i praktyk magicznych na obszarach pozaeu­ropejskich są przemiany ekonomiczno-społeczne zapoczątkowane w epoce kolonialnej. W tym okresie dokonał się m.in. arbitralny podział   zwartych   dotąd   wspólnot   etnicznych między wydzielone rejony panowania kolonialnego. Nastąpiła degradacja dawnych wspólnot tradycyjnych,  wyrażająca  się  m.in.  w pozba­wieniu  ich  autonomii  politycznej,  podporząd­kowaniu  administracji kolonialnej.  Przywódcy wspólnot  tradycyjnych  nie  byli  już  odpowie­dzialni  wyłącznie  przed  swoją  grupą,  ani  też nie mogli zapewnić jej bezpieczeństwa. W ślad za tym zmniejszył się ich autorytet i uległa de-sakralizacji ich władza. Łączona z osobą przywódcy  przychylność   duchów  przodków  i  du­chów opiekuńczych traci na znaczeniu. Upada   j także jedność duchowa dawnych wspólnot tradycyjnych,   której   symbolami   i   gwarantami   byli przywódcy. Mit wspólnoty, niegdyś jeden i ogólny, rozpada się na różnorodne kulty o za­sięgu lokalnym, cząstkowym. Jest to równo­znaczne ze wzrostem znaczenia rytuałów i praktyk magicznych. Wspólnota tradycyjna, powiązana więzami religijnymi, ekonomicznymi i społecznymi, sta­nowiła grupę ludzi współdziałających i nawza­jem się dopełniających ekonomicznie. Ekono­mika tradycyjna opierała się na rozdziale płci, hierarchii wieku i wspólnocie szerszej rodziny: w obrębie tego systemu zasada zbio­rowej wymiany cementowała jedność grupy. Wpływ techniki Zachodu i desakralizacja ekonomiki spowodowały zasadnicze zmiany w strukturze i systemie wartości dawnych grup. Następuje osłabienie spójności szerokich wspól­not rodzinnych na rzecz rodziny nuklearnej. Niegdyś wychowanie młodzieży było sprawą kolektywu, tj. wszystkich członków grupy tra­dycyjnej. Obecnie, przy rozpadzie tych wspól­not na rodziny nuklearne, wzrasta odpowie­dzialność rodziców za własne dzieci, ale zara­zem pogłębiają się również konflikty między-pokoleniowe. Ojciec rodziny utracił autorytet uświęcony religią, budowany na tradycji, głównie na kul­cie przodków, których był ważnym pośredni­kiem. Obecnie dzieli on autorytet z matką, któ­ra przejmuje często jego funkcje w okresach migracji zarobkowych mężczyzn do miasta, a także z nauczycielem w szkole, urzędnikiem administracji, funkcjonariuszem partyjnym czy pracodawcą. Upadek tradycyjnych autorytetów odbija się na spójności wychowania. Proces adaptacji mło­dzieży do nowoczesnego życia wykracza poza kontrolę rodziców i grupy tradycyjnej. Sprzecz­ność między wartościami przekazywanymi w domu i w szkole rodzi u młodych brak poczucia bezpieczeństwa, osamotnienie i zagroże­nie, znajdujące ujście w postawach anomicznych, sprzyjających zainteresowaniu magią. Ta­kie postawy młodych ludzi w krajach Trzecie­go Świata, zwłaszcza w miastach, są pod wie­loma względami zbieżne z postawami młodzie­ży miast euroamerykańskich, wywołanymi częs­to także poczuciem lęku i zagrożenia. Zbieżność postaw młodzieży obu rejonów ma jeszcze jedno źródło — jest nim indywidualizm, dotychczas wiązany wyłącznie z Zachodem, który jednak coraz bardziej ugruntowuje się także w krajach rozwijających się. Również tam wszechwładny pieniądz pozbawia pracę i jej produkt cech sakralnych. Dzisiejszy mie­szkaniec miasta wiącza się do wyścigu o zysk. Rozwojowi indywidualizmu sprzyja również współczesny system prawno-polityczny krajów rozwijających się; poważnemu osłabieniu uległ dawny system dziedziczenia oparty na wspól­nocie społeczno-politycznej grup plemiennych. Rozwój indywidualizmu wspierany jest rów­nież począwszy od epoki kolonialnej przez edukację typu europejskiego. Właśnie ona pro­mowała doskonalenie indywidualne uczniów, potwierdzane przez uzyskiwanie dyplomów ofi­cjalnych. I tutaj więc jednostka stała się swym własnym panem. Zarazem jednak pozbawiona została ona poczucia pewności wynikającego z bytu wspomaganego, kolektywnego. Walka o byt, rozgrywająca się dotąd na płaszczyźnie kolektywnej, przetransponowana została na płaszczyznę indywidualną. Konieczność podję­cia odpowiedzialności i działania jednostkowe­go rodzi skutki takie same jak na Zachodzie: poczucie osamotnienia i izolacji. Te głębokie przemiany ekonomiczno-społeczne w krajach Trzeciego Świata stawiają często członków tra­dycyjnych wspólnot wobec sytuacji bez prece­densu, znajdują one odbicie również na gruncie religii. Miejsce dawnych religii animistycznych zajęły religie monoteistyczne (chrześcijaństwo, islam), ale nie zdołały one zneutralizować fru­stracji i zagubienia, płynących z rozpadu tra­dycyjnych kolektywów. Wobec upadku autory­tetu religii tradycyjnych i obcości religii na­pływowych, w nowych kultach religijnych po­wstały warunki sprzyjające magii. Będąc mniej zorganizowanym składnikiem dawnych praktyk religijnych magia okazała się bardzo żywotna jako źródło lęku i samozaspokojenia zarazem. Niepewność i lęk wobec gwałtownie zmieniają­cych się wartości społecznych i kulturowych prowadzi do wzmożonej obawy przed działa­niem magii, ale równocześnie do potrzeby poza-empirycznej pomocy w zabezpieczeniu i uspo­kojeniu, co w obu wypadkach powoduje wzrost praktyk i kultów taumaturgicznych.

W społeczeństwie plemiennym rytuały ma­giczne przywracały zakłóconą harmonię grupy przez uzewnętrznienie konfliktu i udział całej grupy w usuwaniu przyczyny zła. Współcześ­nie wzrastająca wciąż liczba podejrzeń lub po­mówień o rzucanie złych uroków przez kon­kretne osoby jest odbiciem tendencji odśrodko­wych, przejawem magii indywidualnej. Precy­zując tę różnicę można powiedzieć, że cechą szczególną magii społecznej było przesunięcie źródeł konfliktów poza nawias grupy przez ob­ciążenie odpowiedzialnością ducha opanowu­jącego jednostkę; usunięcie oddziaływania du­cha opętańczego było — i jest często nadal —zabiegiem, w którym uczestniczy cała grupa, a więc integrującym jej uczestników. Współ­cześnie obserwujemy wzrost zawiści i oskarżeń o czary pod adresem konkretnych osób, a nie duchów; rozwijają się też nowe techniki zapo­biegania lub uwalniania się od skutków złych czarów, nie mieszczące się w obrębie praktyk tradycyjnych. Wzrost napięcia społecznego znajduje odbicie w częstszym niż kiedykolwiek uciekaniu się do magii na wsiach, w jeszcze większym stopniu w miastach afrykańskich. Wzmożona obawa przed czarami, przy równoczesnym odwoływa­niu się do całego arsenału środków magicznych, ujawnia się zarówno w coraz mniej stabilnych wspólnotach tradycyjnych, jak i we wzajem­nych kontaktach migrantów miejskich. Decyzja podjęcia pracy zarobkowej w mieście jest przejawem motywacji indywidualnej, jed­nostkowej, a więc sprzecznej z kolektywistycz­nymi normami współżycia i współdziałania gru­py tradycyjnej. Stanowi to źródło nowych kon­fliktów zarówno w środowisku wiejskim, do któ­rego migranci, a zwłaszcza robotnicy sezonowi najczęściej wracają, jak i w środowisku miejs­kim, gdzie przebywają  czasowo przybysze ze wsi. W nowych warunkach miejskich narasta lęk przed zawiścią współplemieńców, stąd częs­te wizyty u miejscowego czarownika i zaopa­trywanie się w amulety chroniące przed cza­rami. Na przykład w Malawi spośród 35 miesz­kańców  miasta  plemienia  Jao  korzystających z   pomocy   czarowników   15   zasięgało   porady w  związku   z  fizycznymi   dolegliwościami,   10 szukało   sposobów   uzyskania   lub   zachowania pracy, 10 zaś lekarstwa na niepowodzenie w mi­łości lub środków zaradczych przeciwko cza­rom. Wypadki uciekania się do magii są tam częstsze wśród urzędników — których jest nie­wielu i których zarobki są dość wysokie — niż wśród robotników. Spośród 30 robotników za­sięgających porady czarowników tylko 2 miało na celu uzyskanie lub zachowanie pracy; spo­śród 15 urzędników. Czarownicy miejscy, z którymi konsultują się okresowi lub stali migranci, muszą dosto­sowywać metody terapii do potrzeb swoich klientów. Wprawdzie i tu zdarzają się czarownicy działający w środowisku przybyszów po­chodzących z tej samej grupy plemiennej, sto­sujący tradycyjne, tj. kolektywne metody „le­czenia” chorych owładniętych przez duchy, ale pełnią  oni   już  funkcje   jakościowo  odmienne. Współczesny uzdrowiciel ożywia w  rytuałach mit,   będący   upostaciowieniem   pragnień   jego uczestników (np. bliski kontakt z duchem lub Bogiem). Dynamizm nowych sił i środków uru­chamianych przez współczesnych uzdrowicieli sprawia, że jest to terapia raczej poszczegól­nych jednostek niż grupy jako całości. W Afry­ce Wschodniej, w Tanzanii, zdarza się, że w miastach klienci indywidualni odrzucają trady­cyjne metody zażegnywania skutków złych uro­ków jako nieskuteczne. Pojawiają się tam też jasnowidze  cieszący się szeroką sławą, którzy leczą dolegliwości lub skutki napięć będących rezultatem  nowoczesnej   cywilizacji,   podobnie jak w wielkich miastach Europy. Również w tradycyjnych wspólnotach przy­bysze z miasta bywają źródłem konfliktów i na­pięć. Na przykład pieniądze zarobione w mie­ście zakłócają tradycyjny porządek dziedzicze­nia patrylinearny lub matrylinearny. Przyby­sze w miastach podważają także autorytet miej­scowej starszyzny, przez co wzmaga się kon­flikt pokoleń. I tak wśród plemion Nioni w Ma­lawi w Afryce, gdzie obowiązywał matrylinear­ny system dziedziczenia, obserwuje się konflikt między braćmi matki lub synami siostry na tle sporów o bydło zakupione za pieniądze zaro­bione w mieście. Pod wpływem przemian spo­łecznych tradycyjne normy porządku matryli-nearnego podważone zostały przez nowoczesne formy własności indywidualnej. Pociąga to za sobą wzrost podejrzeń lub  oskarżeń o  stoso­wanie czarów. I tak np. w społeczności’ Cewa w   południowej   Afryce   ciotki   są   pomawiane o rzucanie złych uroków na bogatych siostrzeńców, co wynika z obawy, że ich własne dzieci nie będą korzystać z bogactwa siostrzeńców, stanowiącego własność indywidualną. Około po­łowy notowanych tam oskarżeń o czary do­tyczyło pokrewieństw matrylinearnych.Wzrost niepokojów indywidualnych znajduje także wyraz w coraz liczniejszych wypadkach opętania przez duchy. W grę wchodzą głównie kobiety, na których zarówno na wsi, jak i w mieście ciąży większa odpowiedzialność za sprawy rodziny w związku z coraz częstszym podejmowaniem przez mężczyzn pracy zarob­kowej. Przejście od komunalnych form pracy i odpowiedzialności w rodzinie i grupie do zin­dywidualizowanych ról społecznych rodzi nie­pokój i napięcia, które znajdują odbicie w co­raz częstszych wypadkach opętania przez du­chy, będących również formą ucieczki od rze­czywistości. Na przykład w Tanzanii małżeń­stwo po przeniesieniu się do miasta zostało oderwane od grupy rodzinnej i klanowej. Nie­pokoje ujawniły się głównie w postawie kobie­ty, która utraciła poczucie bezpieczeństwa wskutek nagłej utraty wielostronnych, utrwa­lonych form kontaktu i współdziałania z krew­nymi i innymi kobietami z grupy tradycyjnej. Sytuacja jej stała się tym trudniejsza, że była ona pozostawiona samej sobie w czasie długiego dnia pracy męża. Wzrastające napięcie psychi­czne kobiety ujawniło się w formie opętania.Opętanie przez duchy nie jest zjawiskiem rzadkim — zwłaszcza ostatnio — ale tu trud­ność polegała na tym, że wyzwolenie się z opę­tania wymagało interwencji wyspecjalizowane­go uzdrowiciela przy udziale licznych specjalis­tów, a także krewnych, a warunki te nie mogły być spełnione w środowisku miejskim. Kobie­ta zostaje więc odesłana do rodziny, ale rytuał uzdrowienia wymaga opłacenia organizatorów skomplikowanego zabiegu. Wprawdzie mąż opę tanej zobowiązał się przesłać potrzebne pienią­dze, ale kiedy nie był w stanie zgromadzić nie­zbędnej sumy w określonym czasie, i on uległ tej samej „chorobie” — zaczął przejawiać sym­ptomy opętania przez ducha.” Przemiany zachodzące w krajach pozaeuro­pejskich są często dla podlegających im ludzi trudne do zrozumienia, tym bardziej że zasięg i tempo przemian nie pozwalają na zaadaptowa­nie się do nowych warunków. W tej sytuacji naturalne wydaje się wzmożenie zainteresowa­nia magią, która od wieków oferowała ludziom środki łagodzenia napięć, uciszania niepokojów wraz z iluzoryczną wiarą w możliwość pokona­nia piętrzących się trudności. Zjawisko owładnięcia przez duchy nie jest w krajach Afryki czymś nowym. Z dawien dawna akty owładnięcia przez bóstwa stano­wiły część składową kultu religijnego akcepto­wanego przez grupę tradycyjną. Składające się na istotę kultów brak rozróżnienia między pła­szczyzną życia empirycznego i nadnaturalnego oraz poszukiwanie bliskiego związku z boskością dla zapewnienia dobrostanu grupy — czy­niły z owładnięcia przez bóstwo ważny akt zbli­żania się wiernych do obiektu czci, potęgowa­nia własnej mocy.

W stanie owładnięcia przez czczonego ducha osoby wybranej (często przygotowanej do tego aktu) następowało wzbogacenie jej osobowości, a za jej pośrednictwem wszystkich członków grupy. Był to więc niejako akt komunii czy mistycznej unii grupy z własnym bóstwem, ce­mentujący ją, wzmagający jej zwartość i siłę. Obok tego pojawiały się sporadycznie akty owładnięcia przez duchy niepożądane, szkodli­we, najczęściej obcego pochodzenia, powodują­ce chorobę danej osoby. Wówczas wkraczał f uzdrowi ciel, który za pomocą zabiegów magicznych  wyganiał  złego  ducha  usuwając  źródło choroby, co czyni zresztą do dzisiaj. Wzrost   napięć    społecznych   i    postępująca emancypacja  jednostek  na  kontynencie  afry­kańskim znajdują  wyraz w kryzysie społecz­nych  aktów  owładnięcia  i   dominacji  indywi­dualnych   z   udziałem   duchów   powodujących choroby.   Niegdyś   zbiorowe   kulty   bóstw   lub duchów pozostawały pod    kontrolą    wyspe­cjalizowanych  bractw  lub  osób  i  podkreślały harmonię człowieka z kolektywem i kosmosem. Dzisiaj owładnięcie przez ducha coraz częściej wyraża   zróżnicowanie   lub   konflikt   jednostek w obrębie tradycyjnej grupy, a nawet rodziny. r Upadek   dawnych   autorytetów   i   rozprzężenie f tradycyjnych ról społecznych ujawnia się m.in. we wzrastającej liczbie wypadków owładnięcia przez duchy osób zajmujących najniższą pozy­cję w hierarchii społecznej. I tak na przykład przypadki owładnięcia przez duchy, zwłaszcza obcego pochodzenia, są współcześnie magiczną projekcją „dowartościo­wania” kobiet, zajmujących najniższą pozycję w patriarchalnej  rodzinie tradycyjnej. W jednym z rytuałów opętania przez ducha grupy żar w Etiopii, Abbu Jusufa, osoba owład­nięta zdziera nakrycie głowy, opiera ręce na biodrach i przybiera postawę wojskową — wy­prostowaną, pełną godności i namaszczenia. Po­sługuje się przy tym słowami szczególnymi, po­chodzącymi z dialektu żar lub galla, podczas kiedy normalnie wypowiada się w poprawnej mowie amharskiej.34

Osobą owładniętą przez ducha jest kobieta — właśnie one stanowią najczęściej obiekt inkar-nacji duchów tej grupy nie tylko w Etiopii. Po­datność kobiet na owładnięcie przez ducha żar jest wprost proporcjonalna do niskiej pozycji, jaką zajmują one w społeczeństwie afrykańs­kim,   zwłaszcza   w   zasięgu   wpływów   islamu. Imię ducha w tym wypadku wskazuje na jego arabskie, a w każdym razie islamskie pocho­dzenie. Stąd jego wysoka ranga, która prze­chodzi na osobę owładniętą — kobieta zyskuje rangę i prestiż, jakich nie ma w życiu realnym. Inkarnacja ducha o charakterze wojskowym pozwala kobiecie w krótkim akcie owładnięcia partycypować w aktywności i prestiżu zastrze­żonych wyłącznie dla mężczyzn.85

Duchy opętańcze kobiet, często pochodzenia obcego, mają różne nazwy w różnych krajach, ale znamienne podobieństwo form tego rytuału wskazuje na ich wspólne podłoże. W Somalii duchy opętańcze kobiet, także pochodzenia islamskiego (z grupy sar) domagają się za po­średnictwem owładniętych kobiet np. ładnego ubrania, ozdób lub większej troski ze strony mężów. Ten sam rodzaj opętania przez duchy występuje w Egipcie i Arabii Saudyjskiej.

W Afryce Wschodniej i Centralnej w akcie owładnięcia kobiet duchy są mniej stanowcze w wysuwaniu żądań pod adresem mężczyzn. Duchy te powodują głównie choroby kobiet. Sposobem ich zwalczania jest ngoma, obrzęd wykonywany pod kierunkiem uzdrowicielek, które nawiązują kontakt z duchem władającym kobietą i ujawniają jego pochodzenie i żądania. Z obawy przed duchem będąca w jego władzy kobieta traktowana jest z szacunkiem i uwagą, jakich nie doznaje w życiu społecznym grupy. W aktach owładnięcia kobiety przez duchy ujawniają się ukryte pragnienia jednostek pro­wokujących zmiany społeczne. Zbiorowe rytua­ły uzdrawiające natomiast są już tylko symbo­licznym aktem jednoczenia wspólnoty, która się rozpadła. W opisanych aktach owładnięcia miejsce dawnych duchów przodków lub bóstw zajmują duchy budzące lęk i powodujące choroby. Le­czenie  obejmuje  dziś  jednak raczej  ciało niż ducha owładniętego i stanowi w większym stopniu formę ucieczki od rzeczywistości niż zabieg mający na celu przywrócenie stanu op­tymalnej równowagi grupy.

Na  drugim  biegunie  —  trudności  towarzyszące   przejmowaniu   nowych   ról   społecznych prowadzą często do ożywienia magii stanowią­cej odbicie napięć graniczących z objawami pa­tologicznymi. Stan napięcia psychicznego blis­ki chorobie psychicznej zaobserwowano między innymi w Tanzanii u dwóch chłopców uczęsz­czających do szkoły, którzy wskutek rozluźnie­nia tradycyjnych więzi społecznych nie zostali poddani   zabiegowi   circumcisii   we   wczesnym dzieciństwie i nie mogli się spodziewać dostą­pienia obrzędu inicjacji, w którym uczestniczy­li ich koledzy. Przekonanie, że brak tych tra­dycyjnych   rytuałów   może   im   uniemożliwić podjęcie zadań w życiu  dorosłym, rodziło ob­jawy chorobowe. Podobne stany napięć zaobser­wowano wśród dziewcząt, które nie odbyły ry­tuałów przygotowujących do przyszłej roli żo­ny i matki, które niegdyś stanowiły jedyny ro­dzaj  instruktażu  i  inicjacji  dziewcząt.  W obu wypadkach źródłem napięcia jest ciężar indy­widualności  i  tęsknota  za  bezpieczną  unią ze zbiorowością. Uczniowie ci to potencjalni klien­ci   uzdrowicieli   stosujących   magiczny   arsenał środków leczniczych. Wzrastająca liczba, a także znaczne zróżnico­wanie rytuałów uzdrawiających choroby powo­dowane przez duchy to w krajach pozaeuro­pejskich nieustanne poszukiwanie nowych sub­stytutów mitów, które już upadły i ciągle ży­we pragnienie reintegracji w nowych warun­kach. To samo pragnienie odnalezienia zagubionych znaczeń i wartości oraz reintegracji przenika młodzieżowe ruchy kontestatorskie na gruncie euroamerykańskim.  I tu magia staje się projekcją marzeń i celów nie mieszczących się w sferze działań empirycznych. Współczesna magia na obu obszarach ma więc wiele cech wspólnych, a podobieństwo to jest często świa­domie akcentowane przez kontrkulturę Zacho­du, przejmującą wzory magii pozaeuropejskiej. Na obu obszarach także magia stanowi często płaszczyznę ujawniania się postaw innowacji i protestu społecznego.

Magia i astrologia

lip
11

Magia i astrologia

W roku 1893 odkryto w Oksfordzie tzw. Modlitewnik Władysława Warneńczyka. Z czasem okazało się jednak, że dziełko to niewiele ma wspólnego z modlitewnikiem w zwykłym znaczeniu tego słowa. Owszem, są tam i modlitwy, mają one jednak swoisty charakter, służą bowiem do innej niż religia prak­tyki. Jest nią magia. A rzekomy modlitewnik jest w rzeczywistości traktatem magicznym, w którym istotną rolę odgrywa astrologia. Już w czasach gdy nad Eufratem i Tygrysem rodziła się wie­dza o wpływie gwiazd na ziemskie wydarzenia, pojawił się rów­nież system technik modyfikujących ów wpływ, na przykład za pomocą talizmanów i zaklęć. Od tego czasu praktyki ma­giczne i astrologię traktowano jako nierozłączne elementy tego samego światopoglądu. Rzymskie ustawy prawne wymierzone przeciwko astrologom dotyczyły również magów. Podobna postawa cechowała Ojców Kościoła, którzy potępiali jedno­cześnie magię i astrologię, gdyż przedstawiciele tej ostatniej rzekomo również posługiwali się demonami podczas sporządza­nia horoskopów . Dopiero gdy astrologia uzyskała status nauki akademickiej, zaczęto ją traktować inaczej niż magię. Na Uni­wersytecie Krakowskim astrologia stała się np. przedmiotem oficjalnie wykładanym, podczas gdy adeptom zabiegów magicz­nych często wytaczano procesy przed sądem rektorskim. Nie­chętny stosunek do magii, a szczególnie do jej „czarnej” od­miany, był jedną z przyczyn tego, że uprawiano ją w ukryciu jako „naukę tajemną”. Przedmiotem jej „badań” były „rzeczy tajemne”, nadnaturalne i niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Skuteczność „czarnej magii” zależała od współpracy z istotami demonicznymi, natomiast tzw. magia naturalna polegała na oddziaływaniu na siły przyrody. Ta druga odmiana magii nie spo­tykała się z potępieniem, a często nawet uważana była za dyscy­plinę równoprawną wobec nauk szczegółowych wykładanych w ówczesnych uczelniach. Granice  między magią a naukami oficjalnymi były wtedy dość płynne nawet w wypadku magii demonicznej. Na ogół wobec koncepcji budzących wątpliwości stosowano kryterium zgodności  z  przyrodzonymi  władzami  rozumu.  Jeżeli jakieś twierdzenie bądź metoda daje się uzasadnić racjonalnie, oczy­wiście — w ramach ówczesnego systemu władzy — to można je uznać za naukowe. Jeżeli natomiast uczony w swoim dziele od­wołuje się do aktywności sił demonicznych lub szczególnego rodzaju natchnienia, to jego myśli i działania należy uznać za grzeszne. Najwyższą instancją był tu autorytet Kościoła, który w wątpliwych wypadkach rozstrzygał, co jest magią, a co nie jest, na podstawie zgodności z kanonami wiary. Werdykt ten dla astrologii wypadał na ogół pomyślnie. Uznano bowiem, że od magii odróżnia ją właśnie to, że współpracy z siłami demo­nicznymi nie wymaga, gdyż posługuje się wyłącznie przyrodzoną władzą rozumu. Ten stosunek do astrologii ustalił się jednak dopiero w średniowieczu, gdyż wcześniej Kościół w walce ze światopoglądem religii pogańskich wśród swoich przeciwników, jak już wzmiankowaliśmy, w jednym szeregu ustawiał astrologów i magów, jednakowe ich traktując. Astrologia była wtedy rzeczy­wiście mocno związana z magią i religią niechrześcijańską. Ale związek ten dotyczył głównie teorii. Przekonanie czcicieli pan­teonu niebiańskiego, że gwiezdni bogowie i demony decydują o tym, co dzieje się na ziemi, było podzielane zarówno przez magów, jak i astrologów. Gdy jednak religia propagowała wobec tych boskich sił postawę czci, magia usiłowała owe siły częścio­wo naginać do swej woli. Postawa religijna cechuje się zawsze wyraźniejszym stosunkiem podporządkowania.  Siły duchowe można próbować przebłagać, ale nigdy zmusić do działania zgodnie z zamiarami człowieka. Magia idzie w pewnym sensie dalej, usiłuje bowiem za pomocą określonych praktyk nakazać siłom duchowym posłuszeństwo. Dotyczy to oczywiście duchów niżej stojących w zaświatowej hierarchii. Wyższe poziomy są już poza zasięgiem działania maga. Astrologia była związana z magią nie tylko wspólnym świato­poglądem. Obydwie uzupełniały się również pod względem praktycznym. W astrologii dominuje aspekt poznawczy. Do­starcza ona opisu sytuacji, obecnej i przyszłej. Magia nato­miast podpowiada, co w tych sytuacjach można zrobić, jak na­dać pożądany kierunek biegowi zdarzeń. W ten sposób korzy­stają zarówno przedstawiciele magii, jak i astrologii. Pierwsi zyskują dokładniejszą wiedzę o zjawiskach, na które chcą dzia­łać, drudzy natomiast możliwość skutecznego działania. Tej zgodnej współpracy nie hamowała nawet oczywista sprzeczność celów obu tych sztuk. Magiczna modyfikacja wydarzeń przepo­wiedzianych z gwiazd godzi przecież w podstawy astrologii. bo albo prawdziwe są te prognozy i nie można ich wtedy zmie­nić żadnymi działaniami, albo też działania są skuteczne, a więc prognozy fałszywe.

Z wielu sztuk magicznych najbliższe astrologii było wróż­biarstwo. Najważniejszym źródłem wiedzy wróżbity o przyszłości było „szczególne natchnienie duszy”, intuicja. Ów zmieniony stan świadomości, uzyskiwany za pomocą specjalnych zabiegów bądź wrodzonych uzdolnień, miał odsłaniać przed wróżbitą zakryte dla innych przyszłe wydarzenia. W związku z tym jego przepowiedni nie można było sprawdzić przed czasem. Spraw­dzalne natomiast pod względem poprawności wnioskowania były metody astrologa. Oczywiście, astrologia również może być uprawiana na sposób wróżbiarski (jako tzw. astromancja), jeśli horoskop jest tylko pozornie punktem wyjścia do formuło­wania przepowiedni, w rzeczywistości zaś odbywa się to na podstawie owego szczególnego natchnienia duszy. Głównie jednak astrologię od astromancji różni to, że tę pierwszą można uprawiać opierając się wyłącznie na intersubiektywnie spraw­dzalnych regułach, natomiast praktyki wróżbiarskie oprócz określonego zestawu reguł wymagają zawsze czegoś więcej. Czasem też odwołują się one bezpośrednio do pomocy istot demonicznych.

Mimo tej odmienności astrologia często bywała wykorzysty­wana w rozmaitych mantykach, czyli sztukach przepowiadania, jako swoiste narzędzie wspomagające. Niekiedy wykorzysty­wano same koncepcje astrologiczne o wpływie ciał niebieskich, niekiedy astrologiczną symbolikę, a czasem także astrologiczne wskazania określające, kiedy praktyki wróżbiarskie należy prze­prowadzać. Do takich mantyk należała np. katoptromancja, czyli sztuka przepowiadania przyszłości za pomocą zwierciadła. Wróżbita wprawiony w odpowiedni stan ducha mógł poprzez rzekome wizje w zwierciadle komunikować się ze źródłem sił kosmicznych, które odsłaniały mu tajemnicę przeznaczenia. Zwierciadło często sporządzano z siedmiu metali odpowiada­jących siedmiu planetom, a sam akt wróżenia przeprowadzano podczas nowiu Księżyca, czyli w porze zdaniem astrologów naj­bardziej stosownej.

W chiromancji, czyli sztuce wróżenia z dłoni, wykorzystywano astrologiczną klasyfikację.  Różne linie i wypukłości na dłoni miały astrologiczne nazwy, a ich układ można było traktować jako swoisty horoskop. Nie zawsze jednak interpretacja zna­ków na dłoni zgodna była z interpretacją układów planetarnych w astrologii,  na przykład  linia Saturna (tzw.  linia szczęścia) zapowiadała bardziej pomyślne wydarzenia, niż wynikałoby to z wpływu Saturna w horoskopie sporządzonym przez astrologa. Mimo to w teorii chiromancji uważano, że obydwie te sztuki łączy  podobieństwo w zakresie  interpretacji.  Piętnastowieczny teoretyk Roland Scriptorius podawał w swoim dziele o chiro­mancji szczegółowe reguły, dzięki którym możną określić po­zycję planet w horoskopie z wyglądu otwartej dłoni. Inny znawca tego przedmiotu, Johann Rothman (koniec XVI w.), tłumaczył różnice między horoskopem a znakami na dłoni tym, że wpływ gwiazd hamowany jest cechami dziedziczonymi po rodzicach. Cechy te wyraźniej zaznaczają się w wyglądzie dłoni niż w ukła­dzie gwiazd w momencie urodzenia. Wraz z postępującym upadkiem astrologii rozluźniały się też jej związki z chiromancją. Astrologia przestała już być dyscypliną, za pomocą której można było próbować „unaukowić” wróżenie z ręki. Kolejnym partnerem chiromancji stała się fizjologia i fizjonomika, czyli ówczesna nauka o związkach między wyglądem ciała a charakterem. W XVII wieku Giovanni Battista Porta wśród wielu rodzajów chiromancji wymieniał też chiromancję astrologiczną, której jednak odmawiał prawa wiedzy naukowej. Jego uczeń wyjaśniał, że stosowane w chiromancji terminy „saturniczny” czy „jowialny” mogą służyć jedy­nie do opisu kompleksji fizycznej i oznaczają cechy, na których podstawie można określić niektóre słonności człowieka, np. skłonności do gwałtownej śmierci. Z astrologią lub raczej astromancją od dawna związana była również oniromancja — sztuka przepowiadania przyszłości na podstawie snów. Tak oto istnienie tych związków uzasadniał w XIII wieku św. Tomasz z Akwinu: „Do poznania rzeczy przy­szłych dusza może dojść również skutkiem oddziaływania po­chodzącego od wyższych przyczyn cielesnych. Jest bowiem oczywiste, że ciała niebieskie wpływają na ziemskie. A skoro władze zmysłowe są aktami narządów cielesnych, wobec tego wyobraźnia ulega pewnym zmianom na skutek oddziaływania ciał niebieskich. Ponieważ więc ciała niebieskie powodują wiele rzeczy przyszłych, stąd i w wyobraźni powstają pewne znaki zapowiadające niektóre z tych przyszłych wydarzeń. Te zaś znaki dochodzą do naszej świadomości raczej w nocy i wów­czas gdy śpimy, aniżeli w dzień i na jawie” 8. Nie wszystkie jed­nak sny sprawdzają się i nie u wszystkich ludzi. Astrologia miała tu dostarczać klucza umożliwiającego stwierdzenie na podstawie horoskopu, kto będzie miewał sny prorocze, a kto nie. Ustalano także, kiedy sny mają się sprawdzać. Cecco d’Ascoli podaje, że sny okazują się prawdziwe, wtedy gdy  Księżyc przebywa w znakach stałych: Byka, Lwa, Skorpiona i Wodnika. Opo­wiada on historię rodaka z Ascoli, któremu przyśniło się, że powieszą go w państwie rzymskim. Był wtedy Księżyc w znaku Lwa, toteż zainteresowany tak się przestraszył, że wstąpił do klasztoru. Dwa lata później został jednak wyrzucony z klasz­toru, obrabował kogoś w okolicach Rzymu i tam go za to po­wieszono . Sny, które miały treść bardziej zawoalowaną, były interpretowane zgodnie z horoskopem natalnym śniącego i ukła­dem konstelacji niebieskich podczas śnienia.

Stosunkowo nową mantyką jest kartomancja, czyli przepo­wiadanie z kart. Najczęściej używano do tego kart do gry w ta­roka, których najstarsze egzemplarze, jakie dochowały się do naszych czasów, pochodzą z końca średniowiecza. Prawdopo­dobnie  pierwowzorem  kartomancji  była  geomancja.  Jest to sztuka wróżebna, jak sama nazwa wskazuje, związana z żywio­łem ziemi. Początkowo rzeczywiście wróżono ze znaków kreślo­nych na piasku. Z czasem jednak zaczęto używać kostek i in­nych   przedmiotów,   które   umożliwiały   uzyskanie   losowego układu punktów lub znaków w postaci tzw. figur geometrycz­nych. Porównanie kombinacji tych figur z kształtem konstelacji, a następnie zastosowanie odpowiedniego klucza miało dawać odpowiedzi na postawione wróżbicie pytania. Zarówno pyta­nia, jak i odpowiedzi grupowano na podstawie klasyfikacji astrologicznych. Datę „rzucania losów” również często wyzna­czano metodami astrologii.

Podobne zasady obowiązywały w kartomancji. Prawdziwa moda na nią rozpoczęła się jednak dopiero w osiemnastym stu­leciu, gdy rodowód taroka zaczęto wywodzić ze starożytnego Egiptu. Powołując się na podobieństwo symboli umieszczonych na kartach do znaków na zabytkach egipskich, twierdzono, że starożytni kapłani zaszyfrowali tam tajemnice religijnych ini­cjacji u. Tarok, a szczególnie 22 karty z tej talii, tzw. wielkie arkany, uważano za symboliczną encyklopedię wiedzy tajemnej. Każdą z 19 kart (trzy pozostałe nie miały związku z astrologią) przyporządkowano poszczególnym planetom i znakom zodiaku. Najczęściej jednak te przyporządkowania znacznie się różniły u różnych autorów. Nie było nawet zgody co do kart o nazwach

„Słońce” i „Księżyc”, czy rzeczywiście należy je łączyć właśnie z tymi ciałami niebieskimi.

Sposób rozkładania kart odzwierciedlał strukturę horoskopu. Każda karta zależnie od pozycji w układzie odgrywała inną rolę — jedna była ascendentem, inna medium coeli itd. Nic więc dziwnego, że wielu wróżbitów używało taroka zamiennie z astro­logią pytaniową, której zasady są nieco zbliżone do tego rodzaju kartomancji. Metodą z pogranicza magii wróżebnej i operacyjnej jest nekromancja. Polega ona na wywoływaniu duchów zmarłych, głównie do ceiow wróżebnych. Za pomocą systemu praktyk nekromantycznych usiłowano „zmusić” duchy planetarne bądź do wyjawienia tajemnic przyszłości, bądź do wykonywania pew­nych posług. Praktyki te uprawiano już w starożytności, ale najbujniej rozwijały się w średniowieczu, mimo że ich adepci byli bezwzględnie ścigani i tępieni przez władze kościelne. Była to chyba najbardziej naganna z wszelkich sztuk magicznych zwią­zanych z astrologią. Jednakże i wśród przedstawicieli Kościoła pojawiali się niekiedy eksperci w tej dziedzinie; papieżowi Syl­westrowi II nawet zarzucano, że dzięki znajomości nekromancji uzyskał tytuł najwyższego zwierzchnika Kościoła. Średniowieczny traktat Picatrix zawiera szczegółowy opis tych praktyk, w których jedną z ważniejszych ról powierzono astrologii. Zdaniem autora tego traktatu nekromanta bez astro­logii jest  zupełnie  bezradny.  Na zdolności  nekromantyczne powinien wskazywać już horoskop adepta tej sztuki. Wymagana jest ponadto obszerna wiedza w dziedzinie astrologii i nie tylko — adept bowiem musi studiować wiele różnych nauk, po czym wszystkie je odstawić na bok i poświęcić się tylko nekromancji. Bez odpowiedniego wykształcenia może łatwo paść ofiarą demo­nów, którymi chce się posługiwać. Wymagane są także posty, wstrzemięźliwość seksualna, głęboka wiara w skuteczność me­tody i odpowiedni stan duszy podczas czynności wróżbiarskich. Bogaty jest także arsenał materialnych rekwizytów służących całej operacji: ubiór, kadzidło, substancja ofiarna itp. Wszystko to ma odpowiadać określonej planecie. Wróżba powinna od­bywać się w stosownym miejscu i czasie. Każdej planecie przy pisany był odpowiedni zes.taw „usług”, jakich można od niej zażądać. Mogły to być nie tylko przepowiednie, ale i działania wywołujące konkretne złe lub dobre efekty. Król Kastylii Al­fons X (1252—1284), pod którego patronatem przetłumaczono ten traktat z arabskiego, wydał specjalną ustawę na ten temat — tzw. Kodeks Siedmiu Części. Zgodnie z tą ustawą praktyki ma­giczne, których celem jest szkodzenie innym, mają być karane śmiercią, natomiast zabiegi przeprowadzane z dobrymi za­miarami zasługują nawet na nagrodę. Tego rodzaju zabiegi, które niezbyt poprawnie nazywano nekromancją, były raczej domeną magii właściwej. Jej zadaniem w przeciwieństwie do praktyk mantycznych, zajmujących się jedynie wróżeniem, było dokonywanie materialnych zmian w otaczającej rzeczywistości. Służyła ona zatem konkretnemu działaniu, nie zaś celom poznawczym. W zależności od środków, za pomocą których ten cel realizowano, rozróżniano magie: demoniczną i naturalną. Magia demoniczna wymagała wyraź­nego odwołania się do aktywności duchów, a magia naturalna posługiwała się przede wszystkim siłami przyrody. Należy tu zaznaczyć, że istoty demoniczne w magii pojmowano zgodnie z antycznym rozumieniem tego terminu jako duchy — zarów­no dobre, jak i złe. W Kościele od okresu patrystycznego za­liczano je natomiast bez wyjątku do istot złych i wrogich czło­wiekowi. Jednakże magia demoniczna nie musiała wcale być czarną magią, posługującą się złymi istotami w celu szkodze­nia innym ludziom. Wręcz przeciwnie — na ogół wykorzystywa­no ją do dobroczynnych celów, na przykład w medycynie.

Granica między magią demoniczną i naturalną nie zawsze jest łatwa do ustalenia. Znaki i figury na magicznych talizma­nach były przez niektórych autorów uważane za umowę z siłami demonicznymi, a przez innych za skutek działania ciał niebies­kich. Na przykład Albert Wielki był zdania, że naturalne dzia­łanie gwiazd obejmuje również dzieła rąk ludzkich w postaci talizmanów z odpowiednimi znakami, ale już jego uczeń, To­masz z Akwinu, ostro ten pogląd krytykował w Summa Theolo-giae. „Jeśli posługujemy się bez zastrzeżeń rzeczami naturalnymi po to, by uzyskać skutki, które im się przypisuje, to nie ma w tym nic zabobonnego ani niedozwolonego; jeżeli dodaje się do tego słowa, litery lub znaki, które zupełnie widocznie nie mają powodować skutku, to są praktyki niedozwolone i za­bobonne.

Z jednej strony ciała naturalne działają przez ową formę sub­stancjalną, z drugiej zaś otrzymują one tę formę pod wpływem czynników niebieskich, jest więc prawdą, że czynniki niebieskie udzielają ciałom naturalnym cech aktywnych. Formy ciał sztucz­nych pochodzą natomiast z koncepcji rzemieślnika, a ponieważ nie są one niczym innym (według Arystotelesa) jak tylko dyspo­zycją, kategorią i wyobrażeniem, przeto nie mają wcale tych cech naturalnych, które powodują działanie. Ciała sztuczne, nie jako takie, lecz jako substancja zawierająca w sobie ma­terię naturalną, nie mają więc cech, które otrzymują od czyn­ników niebieskich. Porfirius cytowany w «De Civitate Dei» (X, II) św. Augustyna mówi, że <<łącząc według obliczeń astro­logicznych części zwierząt, roślin i kamieni z dźwiękami, sło­wami, figurami i symbolami, ludzie czynią sobie talizmany, które otrzymały od gwiazd siłę tworzenia różnych skutków. Lecz filozof pogański się myli: czary tej magii nie działają pod wpływem ciał niebieskich. One są — powiada biskup Hippony — dziełem demonów, które kpią sobie z dusz uwiedzionych przez swe sztuki». W konstelacji obrazy zwane astronomicznymi dzia­łają pod wpływem złych duchów, a dowodem tego jest to, że przejawiają one pewne znamiona pozbawione wszelkiej własnej energii, gdyż postać nakreślona nie jest zasadą działania. Zresztą obrazy astronomiczne różnią się od obrazów nekromantycznych tym, że te ostatnie zawierają w sobie formalne wyzwanie ducha przewrotnego, by zawrzeć z nim pakt słowny, pierwsze nato­miast zawierają z siłami piekielnymi umowę milczącą przy po­mocy figur i liter” .

Mimo że pogląd Tomasza z Akwinu na sprawę talizmanów uważany był później za reprezentatywny dla oficjalnego sta­nowiska Kościoła, to jednak nie położył tamy dalszemu ich używaniu. Gorący zwolennik ich stosowania, Paracelsus (1493— 1541), argumentował za rzeczywistym działaniem figur magicz­nych porównując je do znaku krzyża, który też przecież wpływ wywiera, mimo że jest tylko znakiem. W dziele Archidoxis Magicae podaje Paracelsus szereg szczegółowych reguł dotyczących sporządzania i stosowania amuletów głównie do celów medycz­nych. Aby sporządzić np. talizman związany z wpływem zodia­kalnego znaku Barana, należy w momencie, gdy Słońce znaj­duje się w pierwszym stopniu tego znaku, przygotować stop żelaza, złota, srebra i miedzi w odpowiedniej proporcji. Gdy zaś Księżyc przechodzi przez ten sam znak, należy we wto­rek (dzień Marsa) wygrawerować na wytworzonym z tego stopu przedmiocie odpowiednie figury. Zawiesić ów talizman na szyi można dopiero wtedy, gdy Mars zajmuje dziewiąty dom Słońca. Tak spreparowany amulet „oczyszcza mózg” i „wysusza głowę z wszelkiej flegmy” u.

Aby spotęgować działanie talizmanu, zazwyczaj dołączano doń również inne atrybuty odpowiadającej mu planety, na przykład szlachetny lub półszlachetny kamień, kawałek ziela lub, część z ciała zwierzęcia, któremu owa planeta patronuje. Szesnastowieczny znawca magii, Agrippa von Nettesheim, ra­dzi nawet, żeby w celu wzmocnienia siły amuletu pozostawić go przez pewien czas w miejscu, które jest związane z aktyw­nością tej planety. Amulety mające potęgować działanie Marsa należało przechowywać w miejscach, gdzie przelewa się krew (np. rzeźnie i pola bitwy), amulety wenusowe zaś w kwitnących ogrodach, domach publicznych, łaźniach i salach tanecznych . Najważniejszą jednak rolę w przygotowywaniu talizmanu oprócz wyznaczonego astrologicznie czasu jego produkcji od­grywały znaki i figury na nim umieszczane. Można je było na­kreślić nawet na kawałku pergaminu, by działały już zgodnie z wolą maga. choć oczywiście działanie to byłoby silniejsze po dodaniu innych atrybutów odpowiedniej planety. Wśród znaków umieszczanych na talizmanach spotykamy najczęściej symbole planetarne lub zodiakalne, ich zaszyfrowane odpowiedniki, figuralne przedstawienia planet, a także wizerunki lub imiona związanych z nimi istot demonicznych, cyfry oraz różnego ro­dzaju napisy w językach hebrajskim, greckim albo łacińskim. Tajemne znaki, tzw. charaktery, miały koncentrować w sobie moc działania danego ciała niebieskiego przez jego obrazowe upostaciowanie. Aby opracować graficzny zapis działania pla­nety lub jakiejkolwiek gwiezdnej konstelacji, posługiwano się różnymi metodami. Jedna z nich, którą Agrippa von Nettesheim zalicza do fizykalnego działu magii, polega na obserwacji wy­glądu związanych z daną planetą przedmiotów: minerałów, części roślinnych i zwierzęcych oraz znaków na dłoni. Jego zdaniem można odnaleźć w nich pewne linie, znaki i figury, w których ze szczególną siłą wyrażają się właściwości odpo­wiadających im ciał niebieskich. Ich schematyczny obraz rów­nież zawierać będzie ten wpływ w niejako skondensowanej postac. Inna metoda proponowana przez tego autora polega na łą­czeniu odpowiednimi liniami punktów figury geomantycznej, również zawsze związanej z jakimś ciałem niebieskim, lub ko­lejnych cyfr w planetarnym kwadracie magicznym. Kwadraty takie, które też same w sobie zawierały moc magicznego ta­lizmanu, miały formę równo podzielonej tablicy wypełnionej cyframi w określonym porządku. Najmniejszy z nich, odpowia­dający Saturnowi, składał się z dziewięciu cyfr umieszczonych w trzech rzędach. Suma cyfr w każdym z nich, czy to wzdłuż,  poprzek, czy po przekątnej, wynosi zawsze piętnaście. Gdy połączy się liniami kolejne cyfry od jednego do dziewięciu, otrzymuje się w pewnym przybliżeniu figurę, która ma. być ta­jemnym znakiem Saturna. Innym planetom odpowiadają po­dobne kwadraty o większej liczbie cyfr w każdym rzędzie (im bliżej Ziemi w systemie geocentrycznym, tym jest ich więcej, np. magiczny kwadrat Księżyca ma ich dziewięć, a suma ich wartości wynosi zawsze 81). Zdaniem Agrippy von Nettesheim wygrawerowanie takiego kwadratu o odpowiedniej porze i w od­powiednim metalu wywołuje pożądane magiczne efekty. Kwadrat Saturna sporządzony z ołowiu w warunkach korzystnych aspek­tów tej planety oddziaływać ma korzystnie w stosunkach z wy­soko postawionymi osobami „.

Oprócz magicznych „charakterów” w postaci znaków tajem­nych spotykamy również na amuletach napisy w znanych językach. Bardzo często są to napisy hebrajskie. Język ton uważany był za obdarzony szczególną mocą magiczną, gdyż właśnie w nim zostało spisane objawienie biblijne. Orygenes sądził, że słowa hebrajskie przetłumaczone na inny język tracą ową właściwą im moc. Agrippa von Nettesheim był zdania, że pismo hebrajskie zostało sporządzone na wzór konstelacji gwiezdnych, a forma i znaczenie poszczególnych liter, odpowiadające im liczby oraz ich wzajemne relacje zawierają wiele niebiańskich tajemnic. Dlatego też właśnie w tym języku najchętniej sporządzano na­pisy na astrologicznych amuletach. Były to na ogół słowa lub tylko poszczególne litery odpowiadające istotom duchowym, przeważnie związanym z określonymi ciałami niebieskimi. W li­teraturze magicznej istniały szczegółowe reguły przyporządko­wania określonych liter ciałom niebieskim, a także metody ukła­dania z nich imion istot duchowych, które tym ciałom odpo­wiadają. Imię złego lub dobrego demona przypisanego każdemu człowiekowi odnajdywano przeliczając w odpowiedni sposób układ planet w jego horoskopie na zestaw liter hebrajskich. Uzyskane za pomocą tych metod imiona duchów grawerowano na amuletach w oryginalnej hebrajskiej wersji lub w słabiej ». działającej transkrypcji greckiej lub łacińskiej. Miało to wiązać działanie tych istot z amuletem i przez to zapewniać mu większą skuteczność.

Inną metodą przydawania amuletowi mocy istot duchowych było umieszczanie na nim ich wyobrażonych podobizn. Wszyst­kie znane ciała niebieskie, znaki zodiaku, dekany. a nawet po­szczególnie stopnie pasa zodiakalnego miały bowiem nic tylko swoje imiona, lecz także wizerunki. Na przykład planetę Sa­turn przedstawiano zwykle jako starca z kosą w ręku. Oczy­wiście, sam sposób przedstawiania, a niekiedy nawet i atrybuty takiej figury zmieniały się w ciągu wieków. Dlatego w litera­turze astromagicznej napotykamy całe zestawy wizerunków tej samej istoty. Trudno dziś dociec, jak wiele takich przedsta­wień spełniało magiczne funkcje. Agrippa podaje, że jeden z nich został ofiarowany królowi Hiszpanii przez jego narzeczoną. Przedstawiał on Księżycowego smoka umieszczonego wśród złota i klejnotów na bogato zdobionym pasie. Wizerunek tego uskrzydlonego potwora o głowie jastrzębia był od dawna uważany za magiczny amulet o działaniu szkodliwym lub dobro­czynnym w zależności od pory. w której go wykonano. W tym wypadku, świadomie e/y nie, ofiarowano królowi tę pierwszą jego odmianę. Gdy król ów pas z amuletem założył, poczuł się jakby owinięty przez węża. Później zaś dowiedziawszy się o ma­gicznej mocy tego przedmiotu zerwał z narzeczoną. Podobnych opowieści możemy odnaleźć w literaturze ma­gicznej sporo. Lecz nie tylko w magicznej. Legendy o cudownej mocy takich talizmanów spotykamy przecież niemal w całej spuściźnie kulturowej po minionych stuleciach. Ich ślad od­najdujemy również w „Melancholii I” Diirera w postaci magicz­nego kwadratu, który zapewniać miał dobroczynny wpływ Jo­wisza. W tym wypadku chronił on od posępnego i melancho­lijnego działania Saturna, pełnił zatem funkcję „lekarstwa dla duszy”. Ten „psychokorekcyjny” aspekt działania amuletów zna­lazł się prawdopodobnie w rycinie Diirera pod wpływem pism współczesnego temu artyście Agrippy von Nettesheim, który doradzał zmieniać niepożądane skłonności i stany duszy takimi właśnie środkami. W ten sposób pewne cechy psychiczne na­dane podczas narodzin przez złowrogą planetę mogą być mody­fikowane przez związane z talizmanem działanie innej, bar­dziej dobroczynnej. Tego rodzaju manipulowanie wpływami po­szczególnych ciał niebieskich można było przeprowadzać na wiele sposobów. W Centiloąuium, dziele przypisywanym Pto­lemeuszowi, znajdujemy wskazówkę, że należy również wyko­rzystywać negatywne wpływy planetarne zgodnie z homeopa­tyczną zasadą „podobne leczy podobne”. „W wyborze dni i go­dzin rób użytek ze złych planet w takim samym umiarkowanym zakresie, w jakim doświadczony lekarz stosuje trucizny dla prze­prowadzenia kuracji”. Inne zdanie z tego samego traktatu głosi, że „mędrzec udoskonala oddziaływanie nieba podobnie jak rol­nik — przez uprawę — udoskonala przyrodę” 20. Właśnie magia astrologiczna z bogatym zestawem najróżnorodniejszych taliz­manów i innych środków magicznych miała być głównym na­rzędziem takiego udoskonalenia.

Wpływ gwiazd mógł być modyfikowany nie tylko przez tech­niki magiczne. Oprócz zaklinania gwiazd można było je także przebłagać. Do czasów chrześcijańskich były one bezpośrednim adresatem takich próśb. Później stały się tylko pośrednikiem. Według Agippy modlitwy działają dzięki mocy przyciągania sił gwiezdnych. Arabski astrolog Albumasar podaje nawet kon­kretne wskazówki, kiedy należy się modlić, aby modlitwa była wysłuchana („jeżeli ktokolwiek prosi o coś Boga, wtedy gdy głowa smoka znajduje się w koniunkcji z Jowiszem, a Księżyc w środku nieba, to jego prośba zostanie spełniona”). O meto­dzie tej pisze Piotr z Abano, że dwukrotnie sam ją sprawdził. Prawdopodobnie tego rodzaju twierdzenia spowodowały spa­lenie jego kości po śmierci wskutek potępiającego wyroku inkwi­zycji. Innego wybitnego astrologa tej epoki, Cecca d’Ascoli, przed stosem nie uchroniło nawet to, że powyższą regułę inter­pretował bardziej prawowiernie pisząc, że przez słowo „Bóg” należy rozumieć raczej zwierzchność państwową21. Tego ro­dzaju sformułowania niebezpiecznie już trąciły praktykami daw­nych pogańskich religii gwiezdnych. Bezpieczniej było już. tak jak to czynił współczesny im lekarz i alchemik Arnaldo de Vil-lanova (1235—1311), łączyć astromagiczne praktyki z chrześci­jańskimi inwokacjami. Złoty talizman sporządzany pod wpły­wem zodiakalnego znaku Barana radził on wyświęcać w imię Jezusa Chrystusa, który jako jagnię zbawia grzechy tego świata. Miał wtedy ów talizman przynosić swojemu właścicielowi wszel­ką pomyślność oraz chronić od złych duchów i chorób22. Nie uchronił on jednak autora tych porad od kłopotów z inkwizycją. Władze kościelne łatwiej mogły tolerować samą magię, zwłasz­cza magię naturalną, która niewiele odbiegała od ówczesnych nauk przyrodniczych, niż próby łączenia astromagieznych prak­tyk i przekonań z religią. Chrześcijaństwo wyrosło przeeież na gruzach dawnych religii gwiezdnych, które w początkowym okresie jego istnienia były dlań najgroźniejszym konkurentem. Stąd też magia astrologiczna (szczególnie wtedy, gdy jej prak­tyki zbliżały się do dawnego kultu gwiazd) była na ogół ostro przez Kościół zwalczana i prześladowana. W związku z tym astrologia silniej ciążyła ku ówczesnym formom naukowego światopoglądu, opierającego się głównie na fizyce arystotelesowskiej, która swoim autorytetem sankcjonowała wiele spośród jej twierdzeń. Tym samym jednak rozluźniały się więzy łączące astrologię z magią i okultyzmem.